wtorek, 3 listopada 2009

Wyrok apelacyjny

Sygnatura akt IV Ka 311/09

WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 15 maja 2009 roku. Sąd Okręgowy w Świdnicy w IV Wydziale Karnym Odwoławczym w składzie:
Przewodniczący : SSO Sylwana Wirth (spr.) Sędziowie : SO Waldemar Majka SO Ewa Rusin
Protokolant: Magdalena Telesz
przy udziale Elżbiety Smolny Prokuratora Prokuratury Rejonowej del. do Prokuratury Okręgowej,
po rozpoznaniu w dniu 15 maja 2009 roku sprawy Jarosława Niedźwieckiego
oskarżonego z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 kk, art. 291 § l kk w zw. z art. 293 § l kk na skutek apelacji wniesionej przez oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego w Świdnicy z dnia 5 lutego 2009 roku, sygnatura akt II K 80/07
uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje sądowi I instancji do ponownego rozpoznania




Sygn. akt IV Ka 311/09
Uzasadnienie
Prokurator Rejonowy w Świdnicy oskarżył Jarosława Niedźwieckiego o to, że:
I. w okresie od 2002 roku do dnia 10 maja 2006 roku w Świdnicy, woj. dolnośląskie, działając w krótkich odstępach czasu w realizacji z góry powziętego zamiaru za pośrednictwem stron internetowych zawierających ogólnodostępne fora dyskusyjne znieważał osoby wyznania judajskiego ze względu na ich przynależność wyznaniową poprzez zamieszczenia antysemickich wypowiedzi oraz nawoływał w powyższy sposób do nienawiści wobec wspomnianej grupy wyznaniowej - to jest o popełnienie czynu z art.256 k.k. i art.257 k.k. w zw. za rt.11§2 k.k. w zw. z art.12 k.k.;
II. w dniu 11 maja 2006 roku w miejscu opisanym w pkt. l posiadał zainstalowane w swoim komputerze programy komputerowe: Microsoft Office 2003 Professional, Picture It!, Foto Opremium 9, Windows XP Professional, Abbyy Fine Reader 5.0 Sprint, Robbo Millenium, Avira Antivir Personaleditin Classic, Sponebob Schwammkopf, które uzyskał za pomocą czynu zabronionego polegającego na zainstalowaniu tychże programów bez posiadania oryginalnych nośników, licencji, certyfikatów autentyczności lub dowodu rejestracji, czym spowodował straty o łącznej wysokości 4.379 złotych na szkodę Agencji HetMan, Lege-Artis-Service oraz Stowarzyszenia Pro reprezentujących producentów wymienionych programów - to jest o popełnienie czynu z art.291§1 k.k. w zw. z art.293§1 k.k.
Wyrokiem z dnia 5 lutego 2009 roku Sąd Rejonowy w Świdnicy uznał oskarżonego za winnego tego, że .
l. w okresie od marca 2006 roku do 10 maja 2006 roku w Świdnicy, woj. dolnośląskie, działając w krótkich odstępach czasu w realizacji z góry powziętego zamiaru za pośrednictwem stron internetowych zawierających ogólnodostępne fora dyskusyjne znieważał osoby wyznania judajskiego ze względu na ich
przynależność wyznaniową poprzez zamieszczenia antysemickich wypowiedzi oraz nawoływał w powyższy sposób do nienawiści wobec wspomnianej grupy wyznaniowej to jest popełnienia czynu z art.256 k.k. i art.257 k.k. w zw. z art.11§2 k.k. w zw. z art.12 k.k. i za czyn ten na podstawie art.257 k.k. w zw. z art.11§3 k.k. wymierzył mu karę roku pozbawienia wolności; II. w okresie od 7 marca 2006 roku do 16 marca 2006 roku w Świdnicy, woj. dolnośląskiego, działając czynem ciągłym i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przyjął nieodpłatnie od innej osoby, a następnie zainstalował na dysku twardym swojego komputera uprzednio zwielokrotnione bez wymaganego uprawnienia programy komputerowe:
- Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 o wartości 1.490 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku;
Microsoft Picture It! Foto Premium 9 o wartości 182 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku;
- Microsoft Office Professional Edition 2003 o wartości 1.899 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku;
- ABBYY FineReader 5.0 Sprint o wartości 248 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan w ramach Stowarzyszenia Polski Rynek Oprogramowania,
powodując szkodę w łącznej wysokości 3.819 złotych na rzecz w/w
pokrzywdzonych oraz gry komputerowe:
- Robbo Millenium o wartości 80 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Avalon reprezentowanej przez Legę-Artis-Service z/s w Warszawie;
SpongBob Schwammkopf - film ab! (wersja niemieckojęzyczna) o wartości 80 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy THQ Entertainment GmbH reprezentowanej przez Legę-Artis-Service z/s w Warszawie,
powodując szkodę w łącznej wysokości 160 złotych na rzecz w/w pokrzywdzonych, a co do których to programów komputerowych i gier komputerowych na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i mógł przypuszczać, że zostały uzyskane za pomocą czynu zabronionego,
to jest popełnienia czynu z art.292§1 k.k. w zw. z art.293§1 k.k. i art.118 ust.3 w zw. z art.118 ust.1 Ustawy z dnia 04.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zw. z art.11§2 k.k. w zw. z art.12 k.k. i za czyn ten na podstawie art.118 ust.3 Ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zw. z art.11§3 k.k. wymierzył mu karę 10 miesięcy pozbawienia wolności.
Na podstawie art.85 k.k. i art.86§1 k.k. wymierzono oskarżonemu karę łączną roku i 6(sześciu) miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie na podstawie art.69§1 k.k. i art.70§1 pkt. 1 k.k. warunkowo zawieszono tytułem próby na okres lat 3(trzech).
Tymże wyrokiem na podstawie art.46§1 k.k. zobowiązano oskarżonego do naprawienia wyrządzonej szkody przez zapłatę na rzecz reprezentującej pokrzywdzonych firmy Legę-Artis-Service z/s w Warszawie kwoty 160.00 złotych, zaś na podstawie art.72§2 k.k. zobowiązano do naprawienia wyrządzonej szkody przez zapłatę na rzecz reprezentującej pokrzywdzonych Agencji HetMan z/s w Gdańsku kwoty 3.819,00 złotych w terminie roku od uprawomocnienia się wyrku.
Orzeczono ponadto o kosztach sądowych.
Wyrok powyższy zaskarżony został w całości apelacją własną oskarżonego , który wyrokowi temu zarzucił:
1) błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który mógł mieć wpływ na treść orzeczenia, polegający na mylnym przyjęciu, że:
a) odnośnie wskazanych w akcie oskarżenia gier i programów komputerowych oskarżony nie posiadł ich oryginalnych nośników, licencji, faktury zakupu danego programu czy gry, jak również: pudełka, instrukcji obsługi, certyfikatu autentyczności czy dowodu rejestracji;
b) wskazane w akcie oskarżenia gry i programy komputerowe zostały nielegalnie skopiowane z oryginalnych nośników, a w okresie od 7 marca 2006 r. do 16 marca 2006 r. oskarżony zainstalował je na swoim komputerze;
c) w odniesieniu do programów komputerowych zainstalowanych na twardym dysku komputera w przypadku nieposiadania przez użytkownika licencji (licencja w różnej formie: dowodu zakupu, dowodu rejestracji programu, licencji, naklejki, oryginalnej płyty) takie oprogramowanie można uznać za nielegalne;
d) oskarżony zamieszczał wskazane w uzasadnieniu wypowiedzi na forach internetowych od marca 23006 r. do 10 maja 2006 r.;
2) obrazę przepisów postępowania w postaci art.5§2 k.p.k. w zw. z art.74 k.p.k. która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia, poprzez naruszenie rozkładu ciężaru dowodowego i obciążenie oskarżonego obowiązkiem dowodzenia swojej niewinności, która polegać miała na przedstawieniu dowodów legalności programów na dysku twardym komputera znajdującego się w jego miejscu zamieszkania;
3) obrazę przepisu postępowania w postaci art.424§1 k.p.k.:
a) poprzez nie wyjaśnienie w uzasadnieniu, dlaczego Sąd l instancji przyjął, iż zachowanie oskarżonego wypełniło znamiona opisanego mu w punkcie l i II sentencji wyroku czynu w zakresie strony podmiotowej;
b) poprzez zdawkowe stwierdzenie, że wskazane w uzasadnieniu wypowiedzi wypełniają znamiona art.256 k.k. i art.257 k.k. bez szczegółowego uzasadnienia swojego stanowiska;
c) poprzez sprzeczność, nielogiczność i niezgodność z zasadami wiedzy rozumowania zawartego w uzasadnieniu;
4) obrazę przepisu postępowania w postaci art.170§1 pkt. 3 k.p.k., która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia, poprzez bez[podstawne oddalenie wniosku dowodowego o powołanie biegłego językoznawcy na okoliczność ustalenia rozumienia i znaczenia tekstów będących przedmiotem postępowania; w nadto:
5) obrazę prawa materialnego w postaci art.256 k.k. przez przypisanie oskarżonemu winy w przedmiocie nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych wobec osób wyznania judajskiego oraz art.257 k.k. poprzez przypisanie oskarżonemu winy w przedmiocie znieważania osób wyznania judajskiego z powodu ich przynależności wyznaniowej, pomimo nie wyczerpania przez niego znamion tych przestępstw, który to zarzut oskarżony podnosi jako łączony; oraz:
6) obrazę prawa w postaci art. 118 ust.3 w zw. za art. 118 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, poprzez przypisanie oskarżonemu winy pomimo nie wyczerpania przez oskarżonego znamion tych przestępstw, który to zarzut oskarżony podnosi jako łączony.
Podnosząc te zarzuty, apelujący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie od zarzucanych mu czynów ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi l instancji do ponownego rozpoznania.
Sąd Okręgowy zważył, co następuje:
Apelacja oskarżonego przynajmniej w części jest zasadna, w zakresie czynu przypisanego w punkcie l dyspozycji wyroku.
Pomiędzy tą częścią wyroku, a jego uzasadnieniem zachodzi bowiem ewidentna rozbieżność której w oparciu o zebrane i przeprowadzone dowody rozstrzygnąć nie sposób.
Otóż Sąd Rejonowy w ślad za opisem zarzutu wskazanym w akcie oskarżenia przyjął w wyroku, ze Jarosław Niedźwiecki znieważał osoby wyznania judajskiego ze względu na ich przynależność wyznaniową, jak też nawoływał do nienawiści wobec tejże grupy wyznaniowej, zawężając w ten sposób krąg podmiotów czynności wykonawczej zniewagi i nawoływania do nienawiści, do osób tej samej wiary, wyznających tę samą religię, w tym przypadku judaizm.
Zniewagi i nawoływania do nienawiści wobec tej grupy miały ponadto pozostawać w związku z ich przynależnością wyznaniową.
W pisemnych motywach wyroku tymczasem, sąd orzekający przytacza teksty i wypowiedzi „antysemickie" oskarżonego, jako wypełniające znamiona ustawowe przypisanego czynu. Analiza tychże prowadzi jednak do wniosku, że zdecydowana większość cytowanych wypowiedzi nie dotyczy osób wyznających określoną religię i nie ma związku z przynależnością wyznaniową a dotyczy Żydów ze względu na ich przynależność narodową. Słusznie zauważa skarżący, że nie można utożsamiać kategorii wyznania religijnego z przynależnością narodową, tak jak wywodzi to sąd orzekający, ponieważ istnieją osoby pochodzenia żydowskiego, które nie wyznają judaizmu, jak też istnieją osoby wyznające judaizm, które nie są pochodzenia żydowskiego.
Gdyby omawiane pojęcia miały jednakowe znacznie i zakres, to ustawodawca nie różnicowałby przedmiotu ochrony prawnej tak jak w art.256 k.k. i art.257 k.k.
Skoro zatem z ustaleń faktycznych pisemnego uzasadnienia Sądu l instancji, wynika że przeważająca część wypowiedzi oskarżonego pozostaje w związku z przynależnością do narodowości żydowskiej i nie ma kontekstu religijnego, to oczywistym jest, ze zachodzi rozbieżność pomiędzy wyrokiem a tymże uzasadnieniem.
Poczynione ustalenia budzą poważne wątpliwości również i z tego powodu, że ani z treści wyroku ani z pisemnych jego motywów nie wynika, które konkretnie wypowiedzi zawierały treści znieważające w rozumieniu art.257 k.k. a które stanowiły „nawoływanie do nienawiści", o którym mowa w art.256 k.k. i dlaczego.
Sąd Rejonowy nie przyporządkował poszczególnych tekstów wypowiedzi oskarżonego do określonych znamion czynności wykonawczych przypisanego czynu, do czego był zobligowany w sytuacji, gdy zakres pojęciowy tych znamion jest różny.
Globalne przywołanie wszystkich wypowiedzi w części ustalającej fakty bez ich uporządkowania w zależności od treści art.256 i 257 k.k., było nieprawidłowe i błędne, gdyż nie pozwala stwierdzić i ocenić, czy Sąd orzekający prawidłowo ustalił fakty oraz czy jego tok rozumowania był słuszny i zgodny z zebranym materiałem dowodowym, a w efekcie czy określone zachowania oskarżonego wyczerpały znamiona ustawowe przypisanego czynu.
Zauważyć w tym miejscu trzeba, że nawoływanie, to wzywanie do czegoś, zachęcanie, nakłanianie i że nawołując sprawca zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych osób; nawoływanie musi zawierać takie treści, które w są w stanie wzbudzić nienawiść to jest wrogość, silną niechęć do kogoś.
Znieważanie zaś, to ubliżanie komuś, lżenie, obrażanie.
Zakresy znaczeniowe obu pojęć, są jak widać odmienne, wobec czego trudno zgodzić z Sądem Rejonowym, który przyjął za prokuratorem, że Jarosław Niedźwiecki znieważając jednocześnie nawoływał. Możliwe, że wypowiedź zawierająca zniewagę, stanowi równocześnie nawoływanie do nienawiści, ale wobec mnogości i różnorodności wypowiedzi przypisywanych oskarżonemu jako noszące cechy przestępstwa, należało je wyodrębnić i uporządkować tak by nie zachodziły wątpliwości, czy i które ze znamion czynności wykonawczej, można do określonej wypowiedzi przypisać.
Zaskarżony wyrok nie czyni zadość tym wymaganiom, dlatego podlegał uchyleniu.
Wbrew wywodom skarżącego, stwierdzić natomiast należy, że ustalenia faktyczne poczynione przez sąd orzekający a tyczące drugiego z przypisanych czynów, nie budzą zastrzeżeń. Już same wyjaśnienia oskarżonego złożone w postępowaniu przygotowawczym, w których podał okoliczności wejścia w posiadanie przedmiotowych programów komputerowych pozwalają przyjąć, że powinien i mógł on przypuszczać, iż zostały one uzyskane za pomocą czynu zabronionego, bo zostały nielegalnie skopiowane.
Nie ulega wątpliwości, że Jarosław Niedźwiecki nie przedstawił w toku całego postępowania żadnego wyznacznika legalności posiadania spornych programów, przy czym wzywanie go przez organy ścigania czy wymiaru sprawiedliwości do okazania tychże, w żądnym razie nie złamało zasady domniemania niewinności, bo zwracano się do oskarżonego nie o dostarczenie dowodów jego winy a o dowody legalności zakupu programów, a są to dwie odrębne kwestie.
W nawiązaniu do wywodów apelującego, zauważyć ponadto należy, że art.23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, został wyłączony w stosunku do programów komputerowych, co wynika wprost z art.77 tej ustawy.
Mimo - jak się wydaje - prawidłowego (co do sprawstwa i winy) rozstrzygnięcia Sądu w tej części wyroku, nie mógł się on jednak ostać, ponieważ jest niespójny i niezrozumiały w zakresie przyjętej wysokości łącznej szkody, którą określono na 160 złotych, podczas gdy z opisu czynu oraz rozstrzygnięć zawartych w punktach V i VI dyspozycji wyroku, wynikałoby że jest ona znacznie wyższa.
Zaskarżony wyrok podlegał zatem uchyleniu w całości.
Ponownie rozpoznając sprawę, Sąd l instancji względni powyższe uwagi oraz będzie miał na względzie zarzuty apelacyjne i argumentację przytoczoną przez oskarżonego na ich poparcie.

Apelacja

Jarosław Niedźwiecki Świdnica, dnia 11 marca 2009 r.
ul. Łużycka 75
58-100 Świdnica



Sąd Okręgowy
Wydział Karny – Odwoławczy
w Świdnicy
za pośrednictwem
Sądu Rejonowego
II Wydział Karny
ul. Różana 2
58-100 Świdnica

Sygn. akt II K 80/07



Apelacja
oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego w Świdnicy II Wydział Karny z dnia 5 lutego 2009 r. (sygn. akt II K 80/07)


Działając w imieniu własnym, niniejszym na podstawie art. 444 kpk oraz art. 425 § 1 i 2 kpk zaskarżam w całości wyrok wydany przez Sąd Rejonowy w Świdnicy II Wydział Karny dnia 5 lutego 2009 r. (sygn. akt II K 80/07), który otrzymałem w dniu 11 marca 2009 r.

Wyrokowi temu zarzucam:


1. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który mógł mieć wpływ na treść orzeczenia, polegający na mylnym przyjęciu, że:

a) odnośnie wskazanych w akcie oskarżenia gier i programów komputerowych oskarżony nie posiadał ich oryginalnych nośników, licencji, faktury zakupu danego programu czy gry, jak również: pudełka, instrukcji obsługi, certyfikatu autentyczności czy dowodu rejestracji;

b) wskazane w akcie oskarżenia gry i programy komputerowe zostały nielegalnie skopiowane z oryginalnych nośników, a w okresie od 7 marca 2006 r. do 16 marca 2006 r. oskarżony zainstalował je na swoim komputerze;

c) w odniesieniu do programów komputerowych zainstalowanych na twardym dysku komputera w przypadku nieposiadania przez użytkownika licencji (licencja w różnej formie: dowodu zakupu, dowodu rejestracji programu, licencji, naklejki, oryginalnej płyty) takie oprogramowanie można uznać za nielegalne;

d) oskarżony zamieszczał wskazane w uzasadnieniu wypowiedzi na forach internetowych od marca 2006 r. do 10 maja 2006 r.;

2. obrazę przepisów postępowania w postaci art. 5 § 1 kpk w związku z art. 74 kpk, która mogła mieć wpływ na treść orzeczenia, poprzez naruszenie rozkładu ciężaru dowodowego i obciążenie oskarżonego obowiązkiem dowodzenia swojej niewinności, która miała polegać na przedstawieniu dowodów legalności programów na dysku twardym komputera znajdującego się w jego miejscu zamieszkania;

3. obrazę przepisu postępowania w postaci art. 424 § 1 kpk:

a) poprzez niewyjaśnienie w uzasadnieniu, dlaczego Sąd przyjął, iż zachowanie oskarżonego wypełniło znamiona opisanego mu w punkcie I i II sentencji wyroku czynu w zakresie strony podmiotowej;

b) poprzez zdawkowe stwierdzenie, że wskazane w uzasadnieniu wypowiedzi wypełniają znamiona art. 256 k.k. i 257 k.k., bez szczegółowego uzasadnienia swojego stanowiska;

c) poprzez sprzeczność, nielogiczność i niezgodność z zasadami wiedzy rozumowania zawartego w uzasadnieniu.

a nadto

4. obrazę prawa materialnego w postaci art. 256 k.k. poprzez przypisanie oskarżonemu winy w przedmiocie nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych wobec osób wyznania judajskiego, oraz art. 257 k.k. poprzez przypisanie oskarżonemu winy w przedmiocie znieważania osób wyznania judajskiego z powodu ich przynależności wyznaniowej, pomimo niewyczerpania przez niego znamion tych przestępstw, który to zarzut oskarżony podnosi jako łączony;

oraz

5. obrazę prawa materialnego w postaci art. 118 ust. 3 w zw. z art. 118 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, pomimo niewyczerpania przez oskarżonego znamion tego przestępstwa, który to zarzut oskarżony podnosi jako łączony.



Na podstawie art. 427 § 1 kpk wnoszę, aby Sąd odwoławczy, korzystając z uprawnień przewidzianych w art. 437 § 1 i 2 kpk, orzekł odmiennie co do istoty sprawy i uniewinnił mnie od zarzucanych mi czynów
ewentualnie
uchylił wyrok i przekazał sprawę Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.





Uzasadnienie


Wyrok Sądu Rejonowego w Świdnicy wydany na mnie dnia 5 lutego 2009 r. stanowi rażące pogwałcenie swobód obywatelskich i zasad obowiązującego prawa, w tym podstawowych praw człowieka do swobodnego wyrażania opinii i głoszenia poglądów, oraz poszanowania prywatności. Zaskarżony wyrok jest w swojej istocie ewidentnie stronniczy i nie do przyjęcia w państwie, mieniącym się demokratycznym państwem prawa. Sąd pierwszej instancji wydając wyrok skazujący mnie, w postępowaniu swoim całkowicie odbiegał od powszechnie stosowanych praktyk w tego rodzaju przypadkach i potraktował mnie z wyjątkowym okrucieństwem i wyrachowaniem. Jest wręcz nieprawdopodobne, jaką nienawiścią muszą pałać do mnie ludzie, wydając z góry przypieczętowany wyrok skazujący mnie w całej rozciągłości prokuratorskich szykan, nie krztusząc się nawet na odrobinę obiektywizmu.

Sąd pierwszej instancji, przez całe dwa lata postępowania nie przeprowadził w sumie żadnego istotnego dla obiektywnego rozstrzygnięcia sprawy postępowania dowodowego, a oskarżyciel nie zajął ani jednego słowa w sprawie. Sąd Rejonowy nawet nie był w stanie ukryć swojej stronniczości. Od samego początku tej politycznej farsy, bo tak to trzeba nazwać, podpytywany byłem tylko przez Sąd na moją linię obrony. Jeszcze na początku tego postępowania, sędzia przewodnicząca na mój wniosek z 16 marca 2007 r. o umorzenie postępowania lub przeprowadzenie postępowania dowodowego wydała postanowienie o odmowie umorzenia postępowania uzasadniając, że na obecnym etapie postępowania sąd jeszcze się nie zapoznał z materiałami sprawy, a wnioski dowodowe pozostawił nierozpatrzone. Tak samo na mój wniosek z 23 maja 2007 r. o uchylenie środka zapobiegawczego w postaci zakazu opuszczania kraju, przewodnicząca II Wydziału Karnego Iwona Kowalik wydała postanowienie o nieuwzględnieniu tego wniosku uzasadniając, że na obecnym etapie postępowania – kiedy to przewód sądowy nie został jeszcze de facto rozpoczęty i oskarżony nie złożył wyjaśnień w sprawie – nie ustały przyczyny stosowania wobec oskarżonego środka zapobiegawczego w postaci zakazu opuszczania kraju dla zabezpieczenia dalszego postępowania w sprawie w obawie o moją ucieczkę bądź ukrywanie się, a dowody moje pozostały nadal nierozpatrzone. Kolejne wnioski oskarżonego o umorzenie postępowania, zasięgnięcie opinii biegłych informatyki, językoznawcy i historyków i rozpoznanie innych dowodów złożonych przez oskarżonego w sprawie pozostawały przez długi czas przez Sąd nierozpatrzone.

Ustalając stan faktyczny sprawy Sąd oparł się w części na wyjaśnieniach oskarżonego, przekręcając fakty oraz na zeznaniach podstawionych przez Policję i Prokuraturę świadków. I tak w dniu 26.06.2007 r. Sąd zapytał mnie, czy byłem w Niemczech kiedy tam zamieszkiwałem karany za czyn zarzucany mi w punkcie I oskarżenia. Najpóźniej od tego momentu nie miałem już wątpliwości, że toczę teraz proces z Sądem Rejonowym w Świdnicy, jako oskarżycielem publicznym. Na zapytanie Sądu odpowiedziałem, że tak, sprawa dotyczyła wypowiadania się na polskich grupach dyskusyjnych, w języku polskim, na tematy polityczne i polityków polskich. Nie jest prawdą, że zamieszkiwałem tam do lutego 2006 roku. W Niemczech zamieszkiwałem do 15 marca 2004 roku i zostałem stamtąd przy bezprawnym współudziale Prokuratury Okręgowej w Świdnicy szykanami i pozostawiony bez środków do życia wypędzony. Wyjaśniłem Sądowi w Świdnicy na zapytania przewodniczącej, że apelacja w sprawie karnej z Niemiec została przez tamtejszy Sąd Okręgowy w Aschaffenburgu odrzucona bez rozpoznania, bo nie stawiłem się na wezwanie Sądu w dniu 25.09.2006 r., a to z powodu, iż dziwnym trafem w tym czasie świdnicka Prokuratura Rejonowa nałożyła na mnie zakaz opuszczania kraju, przez co moje niestawiennictwo w Niemczech było usprawiedliwione. Dalsze środki odwoławcze w krajowych instancjach niemieckich nie przyniosły żadnych korzystnych dla mnie rozstrzygnięć, przy naruszeniu przepisów postępowania uniemożliwiono mi tam drogę odwoławczą. Po ostatniej decyzji krajowej niemieckich sądów złożyłem 17.08.2007 r. skargę na działania tamtejszych sądów do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Skardze tej nadano numer 39861/07.

Dowód – potwierdzenie zarejestrowania skargi w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu Nr. 39861/07 z dnia. 13.09.2007 r. (w załączeniu).

Sąd Rejonowy w Świdnicy przez ponad dwa lata był w sumie bezczynny, tak samo jak oskarżenie, a po ponad dwóch latach zbiorczo i obligatoryjnie odrzucił wszystkie dotychczas złożone wnioski dowodowe oskarżonego, jako nieprzydatne do stwierdzenia danych okoliczności. Sąd postawił się w roli wszechwiedzącego i biegłego w każdej materii, co musiało skutkować oczywistymi i rażącymi błędami faktycznymi i prawnymi w swoich samoistnych ustaleniach. Sędzia przewodnicząca uznała bowiem, że mając takie prawo, postawiła się ponad wszystkimi i wzięła na siebie całą odpowiedzialność za takie a nie inne rozstrzygnięcie sprawy.

Przedstawione przez oskarżonego w niniejszej apelacji zarzuty posiadają doniosły ciężar gatunkowy i świadczą o wielowarstwowej wadliwości wyroku, a co za tym idzie powinien on zostać zmieniony bądź uchylony. Poszczególne zarzuty apelacyjne zostaną przeze mnie omówione w przyjętej kolejności.

Zarzut 1a.

Dokonując ustaleń faktycznych na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Sąd pierwszej instancji ustalił, że odnośnie wskazanych w akcie oskarżenia gier i programów komputerowych oskarżony "nie posiadał ich oryginalnych nośników, licencji, faktury zakupu danego programu czy gry, jak również: pudełka, instrukcji obsługi, certyfikatu autentyczności czy dowodu rejestracji". Sąd oparł się w tym przypadku na fakcie w istocie nieudowodnionym, a to z tego względu, że z żadnego z przytoczonych jako podstawa dowodów nie może wynikać logicznie wniosek, do którego doszedł Sąd pierwszej instancji. Prawidłowa ocena materiału dowodowego prowadzi bowiem do ustalenia, że okoliczność posiadania bądź nie przez oskarżonego wskazanych przedmiotów jest sprawą otwartą i nie przesądzoną. Ze względu na to, że na tym fakcie Sąd głównie opiera swoje przekonanie o winie oskarżonego w zakresie czynu określonego w punkcie II wyroku, błąd ten miał z pewnością wpływ na wynik sprawy.

Teza Sądu, jakobym ja nie posiadał na będące w zainteresowaniu Policji, Prokuratury i Sądu zainstalowane na przedmiotowym komputerze programy ich oryginalnych nośników, licencji, faktury zakupu danego programu czy gry, jak również pudełka, instrukcji obsługi, certyfikatu autentyczności czy dowodu rejestracji jest absurdalna i bez znaczenia dla rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy. Tu właśnie Sąd Rejonowy wykazał się brakiem wiedzy fachowej i popełnił oczywiste błędy formalne, a potem prawne, a wszystko dlatego, że z pomocy wnioskowanych przeze mnie biegłych rzeczoznawców zrezygnował.
Zarzut 1b.

Podobne zastrzeżenia jak powyżej budzi ustalenie przez Sąd pierwszej instancji, że wskazane w akcie oskarżenia gry i programy komputerowe zostały "nielegalnie skopiowane z oryginalnych nośników", a "w okresie od 7 marca 2006 r. do 16 marca 2006 r. oskarżony zainstalował je na swoim komputerze". Również te ustalenia nie znajdują odzwierciedlenia w prawidłowo ocenionym materiale dowodowym. Nie wiadomo znów bowiem na jakiej podstawie Sąd stwierdza, że gry i programy komputerowe zostały zainstalowane na komputerze znajdującym się w domu oskarżonego z nośników, które powstały z nielegalnego zwielokrotnienia programów znajdujących się na oryginalnych nośnikach. Przy czym należy w tym miejscu wskazać na niejasność sformułowania użytego przez Sąd, gdyż nie wiadomo w rezultacie, czy Sąd uważa, iż programy komputerowe zostały "nielegalnie" bezpośrednio skopiowane z oryginalnych nośników na dysk twardy komputera znajdującego się w domu oskarżonego (poprzez ich instalację), czy też to znajomi oskarżonego nielegalnie skopiowali programy na jakiś nośnik i dopiero wtedy "nielegalnie" udostępnili je oskarżonemu. W ocenie oskarżonego prawdopodobniejszym tokiem myślenia Sądu jest druga wersja. Skutkiem pierwszego przypadku byłaby bowiem obraza prawa materialnego, to jest błędna subsumcja. Natomiast biorąc pod uwagę drugą ewentualność, należy dojść do wniosku, że Sąd pierwszej instancji dokonał zupełnie dowolnej oceny materiału dowodowego i doszedł do wniosku, który z niego nie wynika. Tak samo przedstawia się sytuacja, w której Sąd stwierdza, że to oskarżony instalował osobiście wszystkie wskazane w akcie oskarżenia programy komputerowe, podczas gdy prawidłowa i pełna ocena materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że z komputera korzystało więcej osób. Z faktu bowiem, że komputer znajdował się w mieszkaniu oskarżonego i na jego dysku twardym zainstalowane były programy komputerowe, nie wynika fakt, że instalacji ich dokonywał oskarżony.

Przed Sądem Rejonowym w Świdnicy kilkakrotnie wyjaśniałem, że w Polsce pierwsze przyłącze do Internetu posiadałem od lutego 2006 roku. Na podstawie zajętego przez Policję komputera Sąd przyjął, że oskarżony był jego właścicielem i instalował różne gry, do uruchomienia jednej wkładał płytę z grą do napędu CD. Z ustaleniami tymi nie można się zgodzić. Nie jest prawdą, że byłem właścicielem zajętego przez Policję komputera, jedynie byłem jego współużytkownikiem, niejako współwłaścicielem, co wyjaśniałem pierwszy raz już podczas pierwszego przesłuchania na Policji. Swoje gry dzieci instalowały sobie same na komputerze. Fałszywym, a i bez znaczenia są też wskazania biegłego Grzegorza Żubryckiego, iż do załogowania się na obu z kont użytkowników systemu operacyjnego Microsoft Windows XP, „Dawid" i „Jarek", konieczne jest podanie hasła. Do uruchomienia konta „Jarek” nigdy nie było wymagane hasło.

Zarzut 1c.

Z podniesionymi wyżej zarzutami wiąże się również przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, jakoby "w odniesieniu do programów komputerowych zainstalowanych na twardym dysku komputera w przypadku nieposiadania przez użytkownika licencji (licencja w różnej formie: dowodu zakupu, dowodu rejestracji programu, licencji, naklejki, oryginalnej płyty) takie oprogramowanie można uznać za nielegalne". Stwierdzenie takie jest sprzeczne z logiką. Taka konstatacja, często występująca w opiniach biegłych, prowadziłaby bowiem do wniosku, iż w przypadku fizycznej utraty przedmiotu będącego "licencją" (wskutek zagubienia, kradzieży, działania siły wyższej) na użytkowanie programu komputerowego, jego posiadacz automatycznie stawałby się sprawcą przestępstwa. Takie stanowisko byłoby sprzeczne nie tylko z zasadami prawa, ale i ze zdrowym rozsądkiem. O tym bowiem, czy oprogramowanie posiada przymiot "legalności" w świetle stosowanych w niniejszej sprawie przepisów prawa, decyduje jedynie to, czy jego posiadacz swoim zachowaniem związanym z programem komputerowym wyczerpał czy też nie znamiona przepisów ustawy karnej dotyczącej kategorii programu komputerowego.

Uzasadnienie wyroku w części II oskarżenia Sąd sprowadza do niewiarygodnej konkluzji: "Oskarżony odnośnie wskazanych powyżej programów i gier komputerowych nie wykazał legalności ich posiadania, a co za tym idzie ich użytkowania w toku prowadzonego przeciwko niemu postępowania". Nie wykazałem, że jestem niewinny (choć wykazałem), jestem winny. Sąd kontynuując bezpodstawnie rozpoczęte przez Policję i Prokuraturę w tym kierunku postępowanie zapomniał, iż obowiązuje domniemanie niewinności i to oskarżenie powinno udowodnić, że oprogramowanie jest nielegalne, jeśli to miałoby w ogóle do czegokolwiek zmierzać, a nie oskarżony okazywać dowody legalnego zakupu (których już dawno może nie mieć). Wywalenie do śmieci pudełka od skanera wraz z rachunkiem, a nawet skanerem i zgubienie oryginalnej płytki (nie wspominając o gazecie CyberMycha i dowodzie jej zakupu) jest całkiem prawdopodobne, a nie powinno to sprawiać, że zainstalowany na komputerze program do obsługi skanera, czy gierka z CyberMychy staje się nielegalnym "piratem"!
W świetle oczywistych faktów, braku jakichkolwiek znamion popełnienia przez oskarżonego przestępstwa, powoływanie przez Prokuraturę Rejonową w Świdnicy pożal się Boże biegłych sądowych z zakresu informatyki Grzegorza Żubryckiego i z zakresu przestępczości komputerowej Ryszarda Piotrowskiego było bezzasadne, o ile nie nadużyciem. Biegli ci, mimo zleconych im zadań nie wykazali się szczególną bystrością i w swoich opiniach prawili jakieś fantasmagorie. Sąd nie przystając na wnioski oskarżonego o przeprowadzenie rzetelnego procesu i powołanie niezależnych biegłych z zakresu informatyki, oparł się w swoim rozstrzygnięciu na opiniach dostarczonych przez Prokuraturę. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, Sąd ustalając stan faktyczny przywołuje bezsensowne i jak wyżej wskazano do niczego nie przydatne wypowiedzi z opinii biegłego Grzegorza Żubryckiego z dnia 15.05.2006 r. – „W odniesieniu do programów komputerowych zainstalowanych na twardym dysku komputera w przypadku nieposiadania przez użytkownika licencji (licencja w różnej formie: dowodu zakupu, dowodu rejestracji programu, licencji, naklejki, oryginalnej płyty) takie oprogramowanie można uznać za nielegalne”.
W dalszej części swego uzasadnienia Sąd opiera się na wypowiedziach słownych i pisemnych napuszczonych na mnie przez Prokuraturę reprezentantów Agencji HetMan. Sąd ustala, iż „Agencja wskazał też, że wyznacznikiem legalności programów jest posiadanie: 1. oryginalnego nośnika, 2. oryginalnej licencji, 3. w przypadku firm - dodatkowo faktury zakupu danego programu, 4. w zależności od producenta: pudełko, instrukcję obsługi, certyfikat autentyczności, dowód rejestracji. Aby uznano posiadany program za legalny należy wykazać posiadanie co najmniej dwóch elementów z wyżej wymienionych”.
To jest po prostu absurd - oprogramowanie jest nielegalne, jeśli "Agencja" uzna je za nielegalne... Może wobec podmiotów gospodarczych, w wyniku jakiś ustalonych prawnie kontroli, podmiot taki jest zobowiązany do wykazania posiadania takich elementów, ale nigdy nie osoba fizyczna, bo godziłoby to w podstawowe prawo człowieka do poszanowania jego prywatności.
Zarówno biegły Grzegorz Zubrzycki, jak i zeznający przed Sądem Mirosław Charzyński z Agencji HetMan wprowadzili Sąd w błąd, jakoby szary użytkownik programów komputerowych musiał posiadać na nie jakąś licencję. Na programy komputerowe nie posiada się żadnej licencji, programy licencjonowane są co jedynie obwarowane podczas instalacji warunkami ich instalacji, często zwanymi licencją. Wszystkie tego rodzaju programy nie da się po prostu zainstalować na komputerze, nie akceptując warunków ich instalacji. Licencję, czyli zgodę autora z pewnością muszą posiadać firmy, na ich powielanie i rozpowszechnianie (dystrybucję), w celu czerpania korzyści majątkowych. W pismach swoich wyjaśniałem to już przed Sądem, niestety Sąd pozostał głuchy na moje wywody. Wydał na mnie radykalny wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności za to, że nie przymusiłem rodziny do okazania ich prywatnej własności, a co najbardziej w tym rażące, o ile mi wiadomo nie było jeszcze w Polsce wyroku orzekającego karę pozbawienia wolności za SAMO POSIADANIE kopii licencjonowanych programów.

Zwróćmy zatem uwagę, jak wygląda od strony technicznej, akceptacja warunków przyjęcia umowy na instalację, kopiowanie lub używanie oprogramowania. W przypadku instalacji kwestionowanego przez Sąd jako legalny programu „ABBYY FineReader 5.0 Sprint” wygląda to tak, jak pokazane poniżej w rzucie graficznym



Aby móc zainstalować program, należy zaznaczyć pole „Akceptuję warunki i postanowienia Umowy Licencyjnej”.
Warunki akceptacji instalacji programu „Microsoft Office 2003 Professional”


Poniżej warunki akceptacji używania programu „Picture it! Foto Premium 9”



Powyżej warunki akceptacji instalacji programu „SpongeBob Schwammkopf – Film ab!”
Aby zainstalować legalnie program „Robbo Millenium”, nie trzeba akceptować żadnych warunków instalacji

Powyższy obrazek z instalacji gry Robbo Millenium udowadnia, ile jest warta opinia biegłego sądowego G. Żubryckiego, który oprócz wcześniej podważonych bredni zeznał, że wskazane programy komputerowe nie były dołączane do żadnych czasopism w pełnej, komercyjnej wersji. Jak widać, gra ta została udostępniona w pełnej wersji dla czasopisma CyberMycha i została zakupiony przez żonę dla dziecka w kiosku, najprawdopodobniej za 9 zł. KPK stwierdza: "jeżeli ujawnią się powody osłabiające zaufanie do wiedzy lub bezstronności biegłego albo inne ważne powody, powołuje się innego biegłego" i "nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego" (art. 5 § 1. i § 2.). Aż trudno w to uwierzyć, że Sąd niższej instancji nie nabrał żadnych wątpliwości, wydając ten rygorystyczny wyrok.

Na przykładzie programu „ABBYY FineReader 5.0 Sprint”, który był na wyposażeniu wraz z zakupem skanera TEVION w Niemczech, można zobaczyć co z grubsza zawiera umowa licencyjna instalacji, ponieważ instalacja jest dostępna w języku polskim:
UMOWA LICENCYJNA DLA LICENCJOBIORCY KOŃCOWEGO (EULA)

WAŻNE - PRZECZYTAJ UWAŻNIE

Niniejsza umowa licencyjna (zwana dalej Umową) dla użytkownika końcowego (zwanego dalej Licencjobiorcą) jest prawnie wiążącą umową zawartą pomiędzy Licencjobiorcą (zarówno osobą fizyczną jak i prawną) a firmą ABBYY Software House (zwaną dalej ABBYY), właścicielem praw autorskich do oprogramowania dostarczonego wraz z tą umową (zwanego dalej Oprogramowaniem). Umowa obejmuje również nośniki, materiały drukowane oraz dokumentację w formie elektronicznej lub w wersji „on-line”. Poprzez instalację, kopiowanie lub używanie Oprogramowania w inny sposób Licencjobiorca zobowiązuje się przestrzegać poniższych warunków Umowy. W przypadku braku akceptacji warunków Umowy Licencjobiorca nie ma prawa do instalacji ani używania Oprogramowania.

LICENCJA NA OPROGRAMOWANIE

Oprogramowanie jest chronione przez prawo autorskie oraz prawo własności intelektualnej, jak również przez traktaty międzynarodowe. Licencjobiorca nie nabywa do Oprogramowania praw własności, może natomiast używać egzemplarza Oprogramowania zgodnie z warunkami licencji.

UDZIELENIE LICENCJI

Umowa przyznaje Licencjobiorcy następujące uprawnienia:
1.1. Aplikacja
Licencjobiorca jest uprawniony do zainstalowania i używania jednej kopii Oprogramowania na jednym komputerze.
1.2. Komputer przenośny
W przypadku dokonania zakupu Oprogramowania, główny użytkownik ma prawo skopiować Oprogramowanie na swój komputer przenośny pod warunkiem, że nie będzie ono używane jednocześnie na więcej niż jednym komputerze.
1.3. Pakiet wielolicencyjny
Licencjobiorca ma prawo zainstalować lub umieścić kopię Oprogramowania w urządzeniu przechowującym dane, takim jak serwer sieciowy, używanym wyłącznie w celu instalacji lub uruchomienia Oprogramowania na innych komputerach w sieci wewnętrznej; w tym jednak przypadku należy uzyskać i przeznaczyć po jednej licencji na każdy oddzielny komputer, na którym Oprogramowanie jest zainstalowane lub uruchamiane z urządzenia przechowującego dane. Licencja na Oprogramowanie nie może być wykorzystywana jednocześnie na różnych komputerach.
1.4. Kopie archiwizacyjne
Licencjobiorca ma prawo wykonać pojedynczą kopię Oprogramowania w celach archiwizacyjnych na wypadek zagubienia lub uszkodzenia oryginalnego egzemplarza Oprogramowania. Kopia archiwizacyjna nie może być używana w jakimkolwiek innym celu.
(…)

Tak mniej więcej wyglądają co do zasady warunki instalacji większości programów licencjonowanych. Oskarżenie nie dowiodło, a Sąd nie wykazał, że oskarżony powyższe programy bez uprawnienia albo wbrew ich warunkom nabył lub pomagał w ich zbyciu albo przedmioty te przyjął lub pomagał w ich ukryciu. Jak widać na przykładzie warunków instalacji programu „ABBYY FineReader 5.0 Sprint”, program ten był zainstalowany zgodnie z warunkami instalacji (licencji). Oskarżony zapewniał i powyższym wykazał, że także pozostałe programy za które posiadanie zainstalowanych na przedmiotowym komputerze został skazany wyrokiem 10 miesięcy pozbawienia wolności i zobowiązany do naprawienia rzekomo wyrządzonej szkody przez zapłatę na rzecz Agencji HetMan, Lege-Artis-Service oraz Stowarzyszenia Pro łącznej kwoty 4.379 złotych, zostały zainstalowane na rodzinnym komputerze zgodnie z warunkami ich instalacji (licencji). Sąd niższej instancji w zaskarżonym wyroku nie wykazał, że było inaczej, także w wypowiedziach powołanych przez Sąd świadków na próżno doszukiwać się oznak, by umowy instalacji powyższych programów zostały naruszone. Należy zwrócić uwagę, że warunki instalacji poszczególnych programów komputerowych to jedno, a polskie ustawodawstwo w zakresie ochrony praw autorskich to druga sprawa. Albowiem, jak wykazano poniżej, polska ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych dopuszcza łamanie warunków umowy instalacji, kopiowania lub używania poszczególnych programów komputerowych, jeśli ktoś przedmiot będący nośnikiem utworu, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu rozpowszechnianego lub zwielokrotnionego bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom nabywa lub pomaga w jego zbyciu albo przedmiot ten przyjmuje lub pomaga w jego ukryciu i nie czyni tego w celu czerpania korzyści majątkowych (art. 118. 1. p.a.p.p.). Samo skopiowanie płyty jest dozwolone wyjątkowo na podst. art. 75 ust. 2 p.a.p.p.

Z drugiej strony z zaskarżonego wyroku nie wiadomo w rezultacie, na czym spowodowane rzekomo przez oskarżonego straty o łącznej wysokości 4.379 złotych na szkodę Agencji HetMan, Lege-Artis-Service oraz Stowarzyszenia Pro miałaby polegać. Nie jasne jest czy Sąd uważa, iż oskarżony był zobowiązany u wyżej wymienionych „pokrzywdzonych” przedmiotowe programy zakupić, czy też według swojego gustu uznał wspomniane programy za „nielegalne” i zaskarżonym wyrokiem zamierza je zalegalizować. Jeśli tokiem myślenia Sądu jest pierwsza ewentualność, bo ma się rozumieć druga nie wchodzi w rachubę, to oskarżony rozumie, iż ma tu miejsce sądowy nakazowy zakup programów komputerowych i oskarżony otrzyma za odpowiednią opłatą od rzekomo pokrzywdzonych wskazane oryginalne programy. Za kopie „nielegalnych” programów, pozyskanych na indywidualnego użytkownika własny rachunek i użytek, „pokrzywdzony” nie będzie przecież chciał zapłaty? Warto przy okazji w tym momencie wspomnieć, że wartości przedmiotowych programów i gier komputerowych nie zostały wskazane przez firmy „reprezentujące pokrzywdzonych”, a zostały już określone przez asp. sztab. Ryszarda Cwenar z Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy w uzasadnieniu postanowienia o przedstawieniu zarzutów z dnia 22.05.2006 r. i była przez oskarżonego w toku postępowania wielokrotnie podnoszona kwestia celowego zawyżania ich wartości przez Policję, jak chociażby w zażaleniu-skardze oskarżonego do Prokuratury Okręgowej z dnia 17.12.2006 r., ze wskazaniem na stronę internetową www.proline.pl. W tamtym czasie, jak ktoś chciał, mógł w sklepie „pro-line” program „Microsoft Office 2003 Professional” zakupić za 669 zł., a „Microsoft Windows XP Professional” za 499 zł. (por. ulotka ze sklepów „pro-line” z 12.06.2006 r. – w załączeniu).

Zarzut 1d.

Wśród zarzutów dotyczących podstawy faktycznej wyrokowania w niniejszej sprawie ten wymaga omówienia ze względu na to, iż waży on na przypisaniu winy oskarżonemu w przedmiocie znieważenia z powodu przynależności wyznaniowej i nawoływania do nienawiści na tle wyznaniowym. W ocenie oskarżonego także i w tym zakresie Sąd dokonał dowolnej oceny dowodów, a to z następujących powodów. Przede wszystkim zdaniem oskarżonego nie poświęcił należytej uwagi Sąd pierwszej instancji tej okoliczności, iż ma w niniejszej sprawie do czynienia z postępowaniem dotyczącym podejrzenia popełnienia przestępstwa w środowisku elektronicznej cyberprzestrzeni i postępowanie dowodowe oraz ocena dowodów powinny w głównym stopniu honorować ten fakt. Odnosi się to w szczególności do ustalenia kluczowej przecież okoliczności, które teksty uwidocznione w sieci internetowej na tzw. grupach dyskusyjnych zostały tam zamieszczone przez oskarżonego, a które nie. Nie jest dowodem zamieszczenia danego tekstu przez oskarżonego sam fakt, iż część wydruków z Internetu pokrywa się z materiałami zabezpieczonymi na dysku twardym komputera zabezpieczonego w miejscu zamieszkania oskarżonego. W przypadku uczestnictwa w grupach dyskusyjnych za pomocą klienta pocztowego, program ten wysyła i pobiera posty jednocześnie. Pobieżna nawet znajomość zasad działania grup dyskusyjnych, na których oskarżony publikował i odbierał teksty za pomocą klienta pocztowego, będzie prowadzić do wniosku, że możliwość podszywania się pod daną osobę nie stwarza większych trudności, a zatem posty publikowane przez taką osobę mogły wskutek ściągnięcia ich w zwykłej procedurze działania klienta pocztowego znaleźć się na komputerze oskarżonego. Możliwość podszywania się pod nicka danej osoby wynika z tego, iż środowisko Google, do którego należą wspomniane grupy dyskusyjne, rozróżnia użytkowników poprzez zadeklarowany adres mailowy, używany do logowania, a nie przyjęty nick. Wskazane tutaj okoliczności są powszechnie znane każdemu przeciętnemu użytkownikowi tej najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki internetowej, który korzysta z niej w pełniejszym zakresie. W świetle zaprezentowanych okoliczności należy stwierdzić, że Sąd pierwszej instancji zbudował podstawę faktyczną dla punktu I wyroku, opierając się na zupełnie niewiarygodnych źródłach, zupełnie nie przystających do skomplikowanego charakteru sprawy. Jeśli bowiem chodzi o popełnienie przestępstwa z użyciem sprzętu komputerowego, standardowym i jedynym wiarygodnym postępowaniem byłoby ustalenie na jakich serwerach grupy dyskusyjne się znajdowały i ustalenie u operatorów właścicieli numeru IP komputera, z którego dokonywano wpisów będących przedmiotem niniejszego postępowania. Brak takiego ustalenia odbiera wiarygodność zebranym w sprawie dowodom.

W sporadycznych wskazaniach Sądu w uzasadnieniu skarżonego wyroku na tytuły niektórych wątków, z jednoczesnym wskazaniem grupy dyskusyjnej na której się ukazały i daty publikacji pozwalają dopiero teraz na weryfikację i ocenę wypominków Sądu. Tak więc wskazany przez Sąd, opublikowany w dniu 08.03.2006r. na forum soc.culture.polish tekst „Jak źydokomuna nieustannie dąży do likwidacji państwa polskiego - cz. IV", nie jest mojego autorstwa, a jedynie przytoczona publikacja będącego w publicznym powszechnym obiegu na polskim rynku materiału prasowego i książkowego Henryka Pająka. Jedyne, co z przytoczonego wątku było najprawdopodobniej słowami oskarżonego, to pominięty przez Sąd komentarz na samym początku tego wątku: „Precz z faszyzmem, rasizmem i ksenofobią, oraz totalitaryzmem realistycznym”. Pod wątkiem tym rozwinęła się całkiem rzeczowa i wyważona krótka dyskusja, z udziałem Żydów i Polaków. Bezpośredni komentarz pod tym wątkiem zawarł Żyd podpisujący się Alexander Sharon: >Zydzi sa znani z tego ze, ze wymyslili sekte zwana "Chrzescijanstwo" jakies 2000 lat temu.. Swiadkowie Jehowy sa zaliczani do tzw. nurtu badackiego (zob. Badacze Pisma Swietego), nalezacego do wyznan millenarystycznych. Ruch zapoczątkowany przez Charlesa T. Russela w 1872 r. w Pensylwanii (USA) obecnie liczy około 6,5 miliona aktywnych glosicieli na calym swiecie (2005). Swiadkowie Jehowy sa znani z dzialalnosci ewangelizacyjnej i publikacji (najbardziej znane: "Straznica" oraz "Przebudzcie sie!").<
Do sprawdzenia tu
http://groups.google.pl/group/soc.culture.polish/browse_thread/thread/35fa64c762fa8778/3c08cb0e91d35c1c?hl=pl&q=#3c08cb0e91d35c1c Do szczegółowej oceny przystąpię poniżej.

Ewidentnym fałszem i konfabulacją Sądu jest, jakobym w dniu 27.04.2006 r. podczas dyskusji na forum internetowym soc.culture.polish napisał: „Wstyd się przyznać, chrzest frankistów przyczynił się do nadań ziemi żydom - konwertytom w okolicach Kamienia Podolskiego, to był wyłom, gdyż wcześniej żydom nie wolno było posiadać nieruchomości w Polsce. Wstyd dlatego, że to członek mojej rodziny Biskup Lwowa ich chrzcił. Prawdą jest to, że nie do niego należała decyzja... Ale moje miasto Gorlice miało zawarowane w statucie do XIX w. zakaz osiedlania się Niemców i Żydów. Dopiero Europa zmieniła te zasady...Żydło poczuło kasę...".
Tekst ten wydał mi się od razu podejrzany, ponieważ nigdy nie piszę słowa „Żyd” z małej litery, tak jak słowa Polak, Anglik etc. Piszę jeśli już o kimś, jako narodowości polskiej, żydowskiej, itd., a nigdy o wyznaniu religijnym, bo religia mnie z reguły najmniej obchodzi. Akurat udało mi się odnaleźć ten tekst w Internecie i ustalić, że nie pochodzi on ode mnie, do porównania tu: http://groups.google.pl/group/soc.culture.polish/msg/e4187864ab1c6371?hl=pl.

Dowód – wydruk wypowiedzi użytkownika używającego nicku „Panslavista” z dnia 27.04.2006 r. (w załączeniu).

W tym momencie całościowe uzasadnienie wyroku Sądu Rejonowego w Świdnicy zostaje podważone jako niewiarygodne. Tych oczywistych i rażących błędów faktycznych Sąd mógł uniknąć i sprawę można było już trzy lata temu należycie wyjaśnić, gdyby najpierw Prokuratura, a później Sąd przychylili się do moich wniosków, m. in. o przedłożenie mi wszystkich kwestionowanych i uznawanych jako niepoprawne politycznie przez oskarżyciela, całych, rzekomo przeze mnie pisanych wątków wraz z ich dotyczącymi wszystkimi odpowiedziami.
Jeszcze 13.01.2009 r. oskarżony pisał do Sądu: „Oskarżenie jak i Sąd nie odnosząc się do poszczególnych kontrowersyjnych wiadomości wprost i nie ustalając czy i jakie były dalsze wypowiedzi w poszczególnych wątkach, nie dają mi możliwości do sprawiedliwej obrony i wyjaśnienia, czy ktoś poczuł się przeze mnie urażony, otrzymał dodatkowe wyjaśnienia, została sprostowana wypowiedź. Muszę z przykrością stwierdzić, że dzisiaj, po blisko trzech latach szykan ze strony organów ścigania i bezprawnego ograniczenia moich swobód obywatelskich, wymiar sprawiedliwości jest nadal w punkcie wyjścia z maja 2006 roku, nie wyjaśniając w ogóle sprawy. Ja wciąż nie wiem, o co jestem oskarżany”.

Zarzut 2.

Jedną z głównych zasad rządzących procesem karnym jest zasada wyrażona w art. 74 § 1 kpk, stanowiąca, że oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności. Wiąże się z nią zasada domniemania niewinności, wyrażona w art. 5 § 1 kpk, która to oskarżyciela publicznego obciąża obowiązkiem wykazania winy oskarżonego. Obie te powiązane ze sobą instytucje zostały w toku niniejszego procesu naruszone. Sąd pierwszej instancji obciążył oskarżonego obowiązkiem dowiedzenia, że programy zainstalowane na dysku twardym komputera znajdującego się w jego mieszkaniu są "legalne" w znaczeniu nadanym temu sformułowaniu w uzasadnieniu. Wyznacznikami tej "legalności" miałoby być posiadanie: 1. oryginalnego nośnika, 2. oryginalnej licencji, 3. w przypadku firm - dodatkowo faktury zakupu danego programu, 4. w zależności od producenta: pudełko, instrukcję obsługi, certyfikat autentyczności, dowód rejestracji. Aby uznano posiadany program za legalny należy wykazać posiadanie co najmniej dwóch elementów z wyżej wymienionych. W ocenie oskarżonego ciężar wykazania "nielegalności" oprogramowania, którego posiadanie nawet bez wskazanych przedmiotów nie jest przecież przestępstwem, jak i to, że przyjął oprogramowanie uzyskane za pomocą czynu zabronionego, bo przecież to jest istotą zarzucanego mu czynu, leży na oskarżycielu publicznym.

Zarzut 3a.

Lektura uzasadnienia skarżonego wyroku musi niechybnie prowadzić do wniosku, że z nikłym zainteresowaniem Sądu spotkały się ustalenia faktyczne dotyczące strony podmiotowej czynów opisanych w punkcie I i II wyroku. Sąd nie wyjaśnia dokładnie na jakiej podstawie przyjął, iż zachowanie oskarżonego wypełnia znamiona podmiotowe przypisanych czynów. Należy w tym miejscu zauważyć, że Sąd ma obowiązek każdorazowego ustalenia faktycznego zamiaru sprawcy i zamiar taki winien ocenić obiektywnie, a nie na potrzeby danej sprawy (wyrok SA w Katowicach z dnia 16 maja 2002 r., II AKa 19/02, OSA 2003/6/57). Pominięcie tych zasadniczych przecież dla wyrokowania kwestii doprowadziło do sytuacji, w której niemożliwa jest kontrola prawidłowości przemyśleń Sądu w tym zakresie. Szczególnie ważne jest to w przypadku przestępstw z art. 256 k.k. i 257 k.k., jako możliwych do popełnienia tylko z zamiarem bezpośrednim kierunkowym. Sąd nie uzasadnia, dlaczego przyjmuje, że powodem działania oskarżonego miałoby być właśnie wyznanie, a ma to zasadnicze znaczenie w sytuacji, gdy kwestiami religijnymi oskarżony się w przypisywanych mu wypowiedziach w ogóle nie zajmuje.

Zarzut 3b.

Znaczącym elementem części faktycznej uzasadnienia uczynił Sąd pierwszej instancji wypowiedzi, które miał zamieścić w Internecie oskarżony. Sąd nie dokonał jednakże szczegółowego uzasadnienia, które konkretnie części przytoczonego tekstu stanowiły jego zdaniem nawoływanie do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i były zniewagą z powodu wyznania. Wypowiedzi te zostały bowiem ocenione w sposób globalny, bez wnikania w ich elementarną ocenę. Jedynie kwestia wypowiedzi oskarżonego na temat jego syna jako możliwego mesjasza spotkała się z obszerniejszym omówieniem, a powinno tak być z każdą wyróżnioną wypowiedzią.

Zarzut 3c.

Sąd pierwszej instancji w uzasadnieniu popełnił istotne błędy, naruszając zasady logiki i wiedzy. Najjaskrawszym przykładem, decydującym wprost o tak zasadniczej sprawie jak przypisanie winy oskarżonemu, jest kuriozalne stwierdzenie zawarte na stronie 16 uzasadnienia: "Osoby wyznania judajskiego to osoby narodowości żydowskiej". W tym miejscu oskarżony pomija sam fakt używania w opisie czynu i uzasadnieniu zupełnie nieznanego współcześnie określenia "wyznanie judajskie", gdyż o tym będzie mowa poniżej. Na tym etapie należy przyjąć, że Sąd pierwszej instancji uznał, iż "wyznanie judajskie" to to samo co wyznanie judaistyczne, judaizm, religia mojżeszowa, Stary Zakon. W sposób oczywisty definicja Sądu jest fałszywa, gdyż utożsamia ze sobą wyznanie religijne z narodowością, podczas gdy są to kategorie oddzielne i od siebie niezależne, stanowią krzyżujące się zbiory logiczne. Zatem istnieją takie osoby pochodzenia żydowskiego, które nie wyznają judaizmu (wyznają inną religię bądź żadnej); istnieją takie osoby pochodzenia żydowskiego, które wyznają judaizm; istnieją takie osoby wyznające judaizm, które nie są pochodzenia żydowskiego (np. Somalijczycy - Felasze). Prawidłowe rozumowanie zasad definiowania prowadziłoby do wniosku, że osoby wyznania judajskiego to osoby wyznające judaizm, czyli judaiści, starozakonni itp. Również zasady polskiej ortografii odróżniają religię (żyd) od narodowości (Żyd). Tymczasem zdaniem Sądu pierwszej instancji religia przesądza narodowość. Oskarżony nie twierdzi, że uznawanie wszystkich wyznawców judaizmu automatycznie jedynie za Żydów jest poglądem zasługującym na negatywny odbiór, jednakże w potocznym, nowoczesnym rozumieniu nosi ono cechy poglądu o charakterze antysemickim.
Dalej według Sądu pierwszej instancji judaizm to "monoteistyczna religia Żydów oparta na nauce Mojżesza, głosząca wiarę w jednego Boga, nagrodę i karę po śmierci, w przyjście Mesjasza i w posłannictwo Izraela jako narodu wybranego". Natomiast Mesjasz to "oczekiwany odkupiciel, zbawiciel, pomazaniec boży (zwł. przepowiadany przez proroków St. Testamentu, Chrystus)". Oskarżony podziela prawidłowość wskazanych tutaj definicji, jednakże zupełnie nielogicznym i absurdalnym jest fakt, że wcześniej Sąd pierwszej instancji uznał, że oskarżony znieważył osoby "wyznania judajskiego" stwierdzeniem, że jego synek "może być waszym mesjaszem", a zgodnie z twierdzeniami świadek Włodarczyk osób świeckich, czy jakiegokolwiek człowieka nie powinno się uważać za Mesjasza, za Boga. Natomiast Sąd pierwszej instancji jako przykład oczekiwanego odkupiciela, zbawiciela wskazuje Jezusa Chrystusa. Oskarżony uważa, że uzasadnienie apelacji nie jest właściwym miejscem na rozważania teologiczne, więc jedynie nadmienia, iż religia chrześcijańska zakłada, że Mesjaszem zarówno Żydów, jak i nie-Żydów jest właśnie Jezus Chrystus, który był według tejże religii niewątpliwie również człowiekiem, i to osobą świecką, a nie rabinem. Faktem notoryjnym jest to, iż w świetle judaizmu Jezus Chrystus Mesjaszem nie jest, zatem pogląd odmienny prezentowany przez Sąd jest z nim sprzeczny równie jak stwierdzenie oskarżonego co do jego synka.

Zarzut 4.

Pozostałe zarzuty formułowane przez oskarżonego mają z konieczności charakter łączony z przedstawionymi wyżej, to jest oskarżony uważa, że nawet przy przyjęciu, że taki stan faktyczny, jak ustalony przez Sąd pierwszej instancji, jest prawidłowy, to jednak użyte do niego przepisy zostały zastosowane w sposób wadliwy. Przedmiotem niniejszego zarzutu są przepisy art. 256 k.k. i 257 k.k. Jeśli chodzi o ich wykładnię dokonaną przez Sąd pierwszej instancji, to oskarżony ją jedynie co do zasady podziela, gdyż dokonana została na podstawie jednego komentarza i bez uwzględnienia orzecznictwa sądowego w tym zakresie, w szczególności zasadniczego dla sprawy wyroku Sądu Najwyższego. Zarzut formułowany przez oskarżonego polega zatem na błędnej subsumpcji normy do ustalonego stanu faktycznego. Ze względu na fakt, że Sąd pierwszej instancji dokonał globalnej oceny wszystkich wypowiedzi, oskarżony na początku również dokona ich oceny globalnej, najpierw w świetle art. 256 k.k., potem art. 257 k.k., a następnie przejdzie do analizy dokładniejszej.
W pierwszym rzędzie oskarżony musi pryncypialnie wskazać na fakt, który uszedł uwadze zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak i na etapie postępowania sądowego, a mianowicie na to, że "wyznanie judajskie" jako takie nie istnieje, zatem zarzut znieważania ze względu na to wyznanie, jak i nawoływania do nienawiści wobec jego wyznawców jest bezprzedmiotowy. W języku polskim nie występuje bowiem w ogóle słowo "judajczyk" czy "judajskie", w przeciwieństwie do słowa "Judejczyk", jako mieszkaniec starożytnej Judei, lub ewentualnie przymiotnik "judejski". Co więcej, nawet gdyby przyjąć, że wystąpił literowy błąd, to również "wyznanie judejskie" po prostu nie istnieje. Jak już wskazano, Judejczyk i judejski to określenia związane z krainą geograficzną, a nie jakimkolwiek wyznaniem. Zdaniem oskarżonego art. 256 k.k. i art. 257 k.k. odnoszą się jedynie do rzeczywiście istniejących, a nie wyimaginowanych wyznań.
Mimo powyższego, jeśli chodzi o stosowanie art. 256 k.k., Sąd pierwszej instancji pominął kluczowe dla prawidłowej wykładni tego przepisu postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 lutego 2007 r. (IV KK 406/06, Biuletyn Prawa Karnego Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, s. 7 i n.), w którym stwierdzono w tezie głównej, że "nawoływanie do nienawiści z powodów wymienionych w art. 256 k.k. – w tym na tle różnic narodowościowych – sprowadza się do tego typu wypowiedzi, które wzbudzają uczucia silnej niechęci, złości, braku akceptacji, wręcz wrogości do poszczególnych osób lub całych grup społecznych czy wyznaniowych bądź też z uwagi na formę wypowiedzi podtrzymują i nasilają takie negatywne nastawienia i podkreślają tym samym uprzywilejowanie, wyższość określonego narodu, grupy etnicznej, rasy lub wyznania." Chociaż to teza z reguły stanowi najistotniejszą część omawianych wyroków, to w sytuacji tego orzeczenia równie kluczowe jest uzasadnienie. W sprawie tej oddalono bowiem kasację od wyroku utrzymującego w mocy wyrok uniewinniający wobec Z.P. oskarżonego z art. 256 k.k., którego zachowanie polegało na niesieniu podczas publicznej manifestacji transparentu z napisem: "Wyzwolimy Polskę od euro-zdrajców, Żydów, masonów i rządowej mafii”. Jak zauważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu: "Oba Sądy, poza innymi podniesionymi i dokładnie omówionymi okolicznościami mającymi istotny wpływ na ocenę strony zarówno podmiotowej jak i przedmiotowej całego zdarzenia, właśnie i w sformułowaniu czasownikowym „wyzwolimy”, a nie „wyzwólmy” nie dopatrzyły się intencji nawoływania, które ma postać nakłaniania (podżegania) do nienawiści na tle różnic narodowościowych.", "Sąd Rejonowy dokonał m. in. w oparciu o definicję słowa „wyzwolić”, zawartą w „słowniku języka polskiego PWN pod redakcją prof. Mieczysława Szymczaka, wykładni znaczenia tego słowa, wykazując, że zawartego w transparencie słowa „wyzwolimy” nie można utożsamiać z nawoływaniem, nakłanianiem (podżeganiem).", "Przestępstwo z art. 256 k.k. ma charakter umyślny i może zostać popełnione tylko w zamiarze bezpośrednim, o szczególnym zabarwieniu a więc w konkretnej intencji (dolus directus coloratus).", "Orzekające w sprawie Sądy, uznały, że czyn oskarżonego nie zawierał znamion czynu zabronionego, ponieważ oskarżony nie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, czy wyznaniowych, a jedynie „manifestował swój osobisty pogląd.”", "W ocenie Sądu pierwszej instancji, zaakceptowanej w pełni przez Sąd odwoławczy, Z. P. swoim zachowaniem nie naruszył obowiązującego prawa, a dał wyraz swoim osobistym poglądom do czego uprawniał go art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 16 lipca 1997 r. Nr 78, poz. 483).", "Sąd odwoławczy podkreślił przy tym, że nie akceptuje poglądów oskarżonego Z. P., bo niewątpliwie są one z punktu widzenia zasad współżycia społecznego oraz sposobu korzystania z praw i wolności naganne. W sferze opinii, przekonań religijnych należy unikać wyrażeń, które niepotrzebnie obrażają innych i na pewno nie przyczyniają się w żaden sposób do debaty publicznej zdolnej zapewnić realny postęp w rozwiązywaniu problemów. Nie oznacza to jednak, że każde powszechnie nieakceptowane wyrażanie swoich poglądów, odczuć, stosunku do innych należy penalizować."
Właśnie ze względu na brak tego rodzaju refleksji prawnej zastosowanie w niniejszej sprawie art. 256 k.k. jest wadliwe. Czynność sprawcza w tym wypadku polega bowiem na nawoływaniu (zachęcaniu, podżeganiu) do nienawiści, to jest zachowaniu, którego celem jest wpłynięcie na psychikę osoby trzeciej w taki sposób, by ta odczuła nienawiść wobec osoby różnej ze względu na wskazane tam kategorie. Jako że jest to przestępstwo o zamiarze kierunkowym, motywem działania sprawcy musi być pochodzenie narodowościowe, rasowe, etniczne, wyznaniowe lub bezwyznaniowość. Ponadto z zachowania tego musi wynikać, że celem sprawcy jest właśnie oddziaływanie na psychikę osób trzecich, a nie wyrażanie własnego poglądu na dany temat. Jeśli mamy do czynienia z tekstem jak w niniejszej sprawie, to właśnie jego treść i forma wskazuje na to, czy zachodzi pierwsza czy druga sytuacja.
Powyższe uwagi prowadzą do wniosku, że w przypadku oskarżonego zastosowanie art. 256 k.k. do przypisywanych mu wypowiedzi jest błędne. Przede wszystkim zarzucono mu, że nawoływał do nienawiści na tle różnic wyznaniowych. Nawet pobieżna lektura przypisywanych mu tekstów prowadzi do wniosku, że tematem żadnej z nich nie są żydzi jako osoby wyznające daną religię, ani też żadna nie dotyczy religii, chyba że za taką uznać tę dotyczącą mesjanizmu. We wskazanych wypowiedziach jedynie trzy razy (!) jest mowa o żydach jako grupie religijnej, a to przy tekście stwierdzającym fakt ich konwersji (w niniejszej apelacji udowadniam, że pochodzi ona od użytkownika używającego nicku „Panslavista”), w pozostałych kilkuset przypadkach jest mowa o Żydach. Po wtóre, Sąd nie wykazał w uzasadnieniu, aby motywem działania oskarżonego była właśnie przynależność wyznaniowa, a nie jakakolwiek inna przesłanka, która wynika z treści przypisywanych mu wypowiedzi. Po trzecie, żaden z tekstów przypisanych oskarżonemu nie zawiera form gramatycznych mogących wskazywać na zamiar zachęcenia innych do odczuwania danej emocji bądź podżegania ich do czegoś. Wszystkie formy gramatyczne odpowiadają formom wskazującym na wyrażanie jedynie własnych poglądów przez oskarżonego, zgodnie ze stanowiskiem podzielanym także przez Sąd Najwyższy. Oczywistym jest także, że żaden z przytoczonych tekstów nie podkreśla uprzywilejowania, wyższości określonego narodu, grupy etnicznej, rasy lub wyznania, co jest słusznie zauważonym warunkiem jego zastosowania zarówno według Sądu Najwyższego, jak i Sądu pierwszej instancji.

Z kolei jeśli chodzi o zastosowanie art. 257 k.k., to również doszło do błędu. Czynność sprawcza polega w tym wypadku na znieważeniu, do którego tutaj miałoby dojść za pomocą tekstu. Zniewaga w rozumieniu tego przepisu została ujęta jako okazanie pogardy wobec człowieka. Wypowiedź musi być obiektywnie znieważająca, a nie być taka tylko w subiektywnym odczuciu pokrzywdzonych. Tylko wtedy sprawca podlega odpowiedzialności, gdy zostanie wykazane, że powodem jego zachowania jest przynależność ofiary do kategorii wymienionych w tym przepisie. Przede wszystkim zatem w odniesieniu do wskazanych w uzasadnieniu tekstów nie można stwierdzić, jakoby zawierały one określenia obelżywe i wyrażające pogardę, będące takimi w powszechnym odczuciu społecznym. Język stosowany w tekstach przypisanych oskarżonemu nie odbiega od tego, który jest stosowany w debacie politycznej i społecznej, a także w środkach masowego komunikowania. Sąd pierwszej instancji zresztą nie pokusił się nawet, aby takie obraźliwe elementy wskazać, a jak już to czyni w przypadku domniemanego mesjanizmu synka oskarżonego, to wbrew utrwalonemu stanowisku doktryny, o czym będzie poniżej. Po wtóre, motywem działania oskarżonego była według Sądu pierwszej instancji przynależność wyznaniowa, podczas gdy, jak już wyżej wskazano, żaden z tekstów mu przypisanych nie traktował o religii, a Sąd nie wskazał dokładnie z czego miałaby wynikać właśnie taka, a nie inna motywacja oskarżonego. W tym miejscu należy także podnieść kluczową okoliczność, że z przytoczonych tekstów nie wynika wbrew stanowisku Sądu, że oskarżony wypowiada się w ten sposób, ponieważ dana osoba przynależy do określonego narodu, rasy lub wyznania. Motywem, który wynika z ich analizy są określone działania i zaniechania, wyznawana ideologia, poglądy osób pochodzenia żydowskiego, które autor wypowiedzi, korzystając z przysługującej mu wolności słowa, uznaje za negatywne, złe, ohydne lub odrażające. Tematem żadnego z tekstów nie jest członek lub członkowie narodu żydowskiego jako przedmiot ataku, obiekt pogardy i nienawiści z tego tylko powodu, że jest członkiem lub członkami narodu żydowskiego, bez wskazania na inne przesłanki.

W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku czytamy, iż „wypowiedzi J. Niedźwieckiego dotyczyły również osób narodowości żydowskiej i narodu żydowskiego”. Trudno jest oczekiwać od oskarżonego, że nie będzie zabierał dyskusji na temat Żydów, kiedy temat ten dominuje w polityce światowej, a szczególnie w Polsce. I bez udziału oskarżonego w dyskusjach, temat o Żydach i ich dominacji i uprzywilejowaniu w polityce i gospodarce naszego kraju zaprząta jako główny wszelkie fora dyskusyjne. Nie sposób jest go unikać i się do tego nie ustosunkować. To nie oskarżony zmienia politykom nazwiska i dodaje im przyrostki „Baum”, co najwyżej powtarza powszechnie znane i używane formy. Nie ma w tym żadnego znieważania narodu żydowskiego czy nawoływania do nienawiści na tle wyznaniowym.

Po tym wprowadzeniu należy więc zauważyć, że zdaniem Sądu pierwszej instancji znieważeniem i nawoływaniem do nienawiści na tle różnic narodowościowych przez oskarżonego jest:

1) wyrażenie poglądu historycznego, że osoby pochodzenia żydowskiego były członkami partii faszystowskiej we Włoszech (post z 3 marca 2006 r.);
2) wyrażenie poglądu historycznego, że antychrześcijański ruch religijny został założony przez osobę pochodzenia żydowskiego, a minister pochodzenia żydowskiego pominął osoby pochodzenia żydowskiego przy realizacji uchwały sejmowej (post z 8 marca 2006 r.);
3) stwierdzenie, że nie chce, aby osoby pochodzenia żydowskiego poniżały jego dzieci i zmuszały je do niewolniczej pracy, nie pracuje już na osoby pochodzenia żydowskiego i żyje mu się bardzo dobrze (post z 10 marca 2006 r.);
4) ocena, że jego zdaniem osoby pochodzenia żydowskiego, które są oligarchami, działają na zgubę Polski, a osoby pochodzenia żydowskiego sprawują pieczę nad środkami finansowymi (post z 10 marca 2006 r.);
5) wyrażenie poglądu, że antysemityzm jest obowiązkiem każdego przyzwoitego człowieka, podobnie jak antyhitleryzm i antystalinizm, przy czym przez antysemityzm nie ma tu na myśli nienawiści do konkretnych ludzi, lecz do ideologii wyznawanej czynnie lub biernie przez ogromną większość Żydów (post z 10 marca 2006 r.);
6) wyrażenie poglądu, że osoby pochodzenia żydowskiego przynależące do masonerii stanowią olbrzymi procent we władzach i administracji polskiej, ukrywają swą tożsamość, piszą nowe życiorysy, co jest nieuczciwe wobec Polaków i kraju, a ci ludzie nie służą polskim interesom, są w konspiracji (post z 12 marca 2006 r.);
7) wyrażenie poglądu, że osoby pochodzenia żydowskiego brzydzą się pracą fizyczną, ich ulubionym zajęciem jest spekulacja i handel, często zostają również prawnikami, zwłaszcza adwokatami;
8) wyrażenie poglądu, że aby walczyć z Żydami trzeba ich podpatrywać i walczyć ich własną bronią (post z 14 marca 2006 r.); w wypowiedzi tej brak wezwania do takowej walki;
9) wyrażenie poglądu, że światowe żydostwo opracowało strategię, by zmusić Polaków do głosowania w określony sposób (post z 1 kwietnia 2006 r.);
10) stwierdzenie, że wśród świdnickich posłów, polityków i wydawców są osoby pochodzenia żydowskiego (post z 1 kwietnia 2006 r.);
11) wyrażenie poglądu przy okazji komentarza politycznego do wydarzeń w Mińsku na Białorusi, że dziennikarka Gazety Wyborczej to "podżegaczka żydowska", co potwierdzają rysy jej twarzy oraz jej rodziców (post z 4 kwietnia 2006 r.);
12) stwierdzenie, że oskarżenie go o antysemityzm to będzie "wdepnięcie w gówno", a eksploatowanie tego tematu jest podobne do eksploatowania ideologicznego i finansowego holokaustu, który to fakt opisał prof. Norman Finkelstein w książce "Holocaust Industry";
13) wyrażenie poglądu, że zmiana nazwy obozu Auschwitz jest antypolonizmem ze strony żydostwa, które chce szkalować Polskę i obciążać Polaków zbrodniami Żydów na Żydach (post z dnia 7 kwietnia 2006 r.);
14) wyrażenie poglądu, że Polacy mają obowiązek ujawniania zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej i po niej przez osoby pochodzenia żydowskiego (post z dnia 7 kwietnia 2006 r.); w związku z tym należy odpierać atak ze strony Żydów, którzy prezentują antypolskie poglądy historyczne (post z dnia 7 kwietnia 2006 r.);
15) wyrażenie poglądu, że osoba pochodzenia żydowskiego dopuszczała się kradzieży i nepotyzmu, a politykowi pochodzenia żydowskiego Dornbaumowi jeszcze wiele brakuje do polityka pochodzenia żydowskiego Moczara (post z 10 kwietnia 2006 r.);
16) przedstawienie własnej interpretacji wydarzeń historycznych związanych z Jedwabnem, w której dowodził, że śledztwo w tej sprawie zostało już wyjaśnione przez polskich historyków i mieszkańców miejscowości, a nie pod wodzą osoby pochodzenia żydowskiego Kieresa, który jest "parszywym sługusem żydowskich interesów" (post z dnia 22 kwietnia 2006 r.); należy w tym miejscu zauważyć, że powodem takiego określenia danej osoby nie jest jej przynależność wyznaniowa czy narodowościowa, lecz działanie w postaci prowadzonego wg oskarżonego nierzetelnie śledztwa i służenia wg oskarżonego żydowskim interesom;
17) wyrażenie poglądu, że jeśli śledztwo Kieresa wykaże winę lub współwinę Polaków, to trzeba się będzie wstydzić za obecny naród polski, że takich "zdrajców i krętaczy wybrał lub przyzwolił na wybór na decydentów" (post z dnia 22 kwietnia 2006 r.); należy zauważyć, że powodem takiego określenia danej osoby nie jest jej przynależność wyznaniowa czy narodowościowa, lecz działanie, którego efektem będzie określony wynik śledztwa;
18) wyrażenie poglądu historycznego, że w czasie wojny „Polacy jak nie pomagali Żydom z narażeniem własnego życia to byli sami prześladowani przez wszystkich w koło." (post z dnia 22 kwietnia 2006 r.);
19) wyrażenie poglądu, że jak boukuny dojdą do władzy, to Polska będzie dla Polaków, Niemcy dla Niemców, a Izrael dla Żydów (post z 24 kwietnia 2006 r.); należy zauważyć, że wypowiedź ta zakłada, że każdy naród ma prawo do własnego państwa i do bycia w nim gospodarzem;
20) wyrażenie poglądu, że Żydzi w Polsce ukrywają swoje pochodzenie i "pasożytują na naszym narodzie", że nadużyciem zaufania jest prośba osoby pochodzenia żydowskiego po przyznaniu się do pochodzenia o głosy wyborcze, że najlepszymi Żydami są ci nie ukrywający swojej narodowej tożsamości, (post z 24 kwietnia 2006 r.);
21) ujawnianie tożsamości osób pochodzenia żydowskiego, które ją ukrywają (post z 24 kwietnia 2006 r.);
22) wyrażenie poglądu, że naszym zadaniem jest dekonspiracja Żydów i robienie wszystkiego, żeby to "oni musieli wyjeżdżać za chlebem z naszego kraju, bądź brali się za łopatę" (post z 24 kwietnia 2006 r.);
23) stwierdzenie "Żydowi w parlamencie pluj w twarz, a on powie, że deszcz pada..."; (post z 24 kwietnia 2006 r.); należy zauważyć, że ta wypowiedź nie stanowiła wezwania do określonego zachowania, lecz trawestację przysłowia;
24) publikacja materiału historycznego obcego autorstwa, w której zawarte były stwierdzenia, że jakieś osoby pochodzenia żydowskiego parały się szpiegostwem i zdradzały Polskę; (post z 27 kwietnia 2006 r.);
25) wyrażenie poglądu, że Żydzi rządzą Polską, a rząd jest ponownie zażydzony (post z 27 kwietnia 2006 r.);
26) stwierdzenie, że dana osoba jest z twarzy Żydem; (post z 27 kwietnia 2006 r.);
27) wyrażenie poglądu, że negatywnym faktem było zniesienie zakazu osiedlania się Żydów w Gorlicach (post z 27 kwietnia 2006 r.);
28) wyrażenie poglądu, że negatywnym faktem jest dzierżenie przez osoby pochodzenia żydowskiego kierowniczych stanowisk w Polsce, gdyż z tego powodu Polacy "dostają w dupę" (post z 27 kwietnia 2006 r.);
29) wyrażenie poglądu, że w polskim rządzie powinni znajdować się tylko osoby pochodzenia polskiego; (post z 27 kwietnia 2006 r.);
30) wyrażenie poglądu, że autor postu nie jest antysemitą i bardzo lubi Żydów, jeśli uczciwie pracują, przykładowo przy sprzątaniu ulic, koszeniu trawy, wywożeniu śmieci, czy zajmują się rolnictwem; (post z 27 kwietnia 2006 r.);
31) wyrażenie poglądu, że Żydzi powinni rządzić w Izraelu; (post z 27 kwietnia 2006 r.);
32) wyrażenie poglądu, że w polskiej polityce są obecni Żydzi i nie-Żydzi, przy czym ci drudzy są określani jako antysemici (post z 1 maja 2006 r.);
33) wyrażenie poglądu, że osoby pochodzenia żydowskiego pełniący władzę od czasów Mazowieckiego realizują plan wyludniania kraju z osób pochodzenia polskiego (post z 2 maja 2006 r.);
34) wyrażenie poglądu, że jeśli Polską zaczną rządzić osoby pochodzenia polskiego, to osoby pochodzenia polskiego zaczną wracać do kraju, natomiast wyjeżdżać będą osoby pochodzenia żydowskiego (post z dnia 3 maja 2006 r.);
35) wyrażenie poglądu, że osoby pochodzenia żydowskiego powinny pracować na siebie, a osoby pochodzenia polskiego na siebie; (post z dnia 3 maja 2006 r.);
36) wyrażenie poglądu, że Polsce potrzebny jest Lepper, żeby zrobić porządek z Żydami, podobnie jak w Rosji uczynił to Putin; (post z dnia 3 maja 2006 r.); należy zauważyć, że wypowiedź ta nie zawiera wezwania skierowanego do osób trzecich;
37) wyrażenie poglądu, że dane partie polityczne są partiami osób pochodzenia żydowskiego, a ich członkowie pochodzenia żydowskiego są odpowiedzialni za smród, brud i ubóstwo w Polsce; (post z 7 maja 2006 r.);
38) stwierdzenie, że "mówimy Żydom PRECZ!!!"; (post z 7 maja 2006 r.); należy zauważyć, że forma gramatyczna jest tożsama z omówioną już podczas analizy orzeczenia Sądu Najwyższego i nie wskazuje na zamiar nawoływania do czegokolwiek jak forma "mówmy";
39) wyrażenie poglądu, że jeśli osoby pochodzenia żydowskiego chcą mieszkać w Polsce, to muszą brać się do ciężkiej pracy, a osoby pochodzenia polskiego powinny rządzić się we własnym kraju same ; (post z 7 maja 2006 r.);
40) stwierdzenie, że "MÓWIMY ŻYDOM NIE!!! NO PASARAN!!!"; (post z 7 maja 2006 r.); należy zauważyć, że forma gramatyczna jest tożsama z omówioną już podczas analizy orzeczenia Sądu Najwyższego i nie wskazuje na zamiar nawoływania do czegokolwiek jak forma "mówmy"; hiszpańskojęzyczna część znaczy tyle co "nie przejdą" i jest powtórzeniem okrzyku hiszpańskiej komunistki żydowskiego pochodzenia Dolores Ibarruri.
41) wyrażenie poglądu, że osoby pochodzenia żydowskiego chcą na barkach osób pochodzenia polskiego dojść do władzy w Polsce; (post z 8 maja 2006 r.);
42) wyrażenie poglądu, że osoby pochodzenia żydowskiego tropią antysemityzm w Internecie, straszą i szantażują osoby pochodzenia polskiego; (post z 9 maja 2006 r.).

Reasumując, z oceny Sądu pierwszej instancji wynikałoby, że wyczerpuje znamiona przestępstw z art. 256 k.k. i art. 257 k.k. stwierdzenie, że dana osoba jest pochodzenia żydowskiego, krytyka działań takiej osoby, samo konkurowanie z nią o władzę, a nawet posiadanie odmiennego od niej zdania na tematy religijne, społeczne i polityczne, czasem nawet zaburzanie jej dobrego samopoczucia. Szczególnie uwidacznia się to błędne rozumowanie Sądu w jedynym przypadku, któremu poświęcił więcej uwagi, a to kwestii mesjanizmu synka oskarżonego. Sąd uznał, że zniewagą z powodu przynależności wyznaniowej i nawoływaniem do nienawiści na tle wyznaniowym jest stwierdzenie w czasie przyszłym, że synek oskarżonego "może być jeszcze waszym mesjaszem". Tymczasem nie jest to ani stwierdzenie obiektywnie obelżywe, ani nie wynika z niego chęć wywołania nienawiści do żadnej osoby, pomijając już to, że nie jest zniewagą z powodu wyznania przedstawianie poglądów sprzecznych z zasadami danej religii, również judaizmu, co oskarżony na gruncie niniejszej sprawy wyraźnie podkreśla.
Zdaniem skarżącego Sąd uzasadniając swoje rozstrzygnięcie wykazał się niekonsekwencją, bowiem z jednej strony przyjął za wiarygodne wskazania napuszczonego na oskarżonego przez Policję i Prokuraturę świadka T. Włodarczyk, iż stwierdzenie, że syn oskarżonego może być „waszym mesjaszem" jest obraźliwe dla religii żydowskiej, gdyż osoby świeckie, czy jakiegokolwiek człowieka nie powinno się uważać za Mesjasza, a z drugiej strony konstatował, iż w toku postępowania T. Włodarczyk w żadnym ze złożonych zeznań nie twierdziła, że czuje się osobiście znieważona wypowiedziami oskarżonego na forach internetowych, bądź że godzą one w nią osobiście. W innym miejscu zaś Sąd wskazał, że po zapoznaniu się z okazywanymi na Policji wydrukami stron forum dyskusyjnych internetowych świadek stwierdziła, że zawarte w nich wypowiedzi zawierają teksty znieważające grupy narodowości żydowskiej ze względu na jej przynależność narodową i wyznaniową. Świadek nie wskazała jednak konkretnych wypowiedzi oskarżonego. Również twierdzenia świadka o dopatrywaniu się nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych nie zostały poparte konkretami. W świetle tego, iż świadek ten nie jest w żadnej mierze osobą bezpośrednio pokrzywdzoną, ani też biegłym rzeczoznawcą, zeznania jej pozostają bezwartościowe i powinny być w całości pominięte do rozstrzygnięcia sprawy.
Warto w tym momencie zauważyć, że to Sąd Rejonowy w Świdnicy w toku postępowania modyfikował oskarżenie, żeby się trzymało kupy, albowiem w akcie oskarżenia Prokuratura wychodziła z całkiem innego punktu twierdząc, że „o rzeczywistych poglądach i zamiarach oskarżonego świadczy dobitnie fakt, iż
Jarosław Niedźwiecki celem udowodnienia uczestnikowi forum o loginie zalek, iż
jego synek nie jest pochodzenia żydowskiego i w związku z tym nie został
obrzezany zamieścił zdjęcia zrobione przez Zbigniewa P. prezentujące narządy
płciowe trzyletniego wówczas syna Dawida Niedźwieckiego. Wymieniony uznał
bowiem, iż mniej szkodliwe jest publikowanie tego typu zdjęć niejednokrotnie
ściąganych z sieci później przez pedofilii, niż podejrzenie, że jego syn jest
Żydem”. /k. 7-32, 32-95, 117-118, 168 – 614/.
Dopiero po wyjaśnieniach oskarżonego, że w odpowiedzi jego był
zamieszczony wyraźny komentarz, “Nie, Dawid nie jest jeszcze obrzezany, ale nic
nie szkodzi, bo on jedyny w rodzinie nie jest także jeszcze ochrzczony. Jeszcze
może zostać waszym mesjaszem”, Sąd niższej instancji całkowicie odbiegł od stanowiska oskarżenia i opiera się teraz na fantazji jakiejś wmieszanej w sprawę przez Policję przypadkowej Tamary Włodarczyk. Z komentarza tego wynika wyraźnie, że oskarżony ma obojętny stosunek do narodu i religii, jest mu obojętne czy syn jego w przyszłości, jeśli w ogóle, zostanie katolikiem, żydem, muzułmaninem etc., wybór też pozostawia narodowi żydowskiemu. Jego syn sam swoim losem pokieruje. I tak należy rozumieć to przesłanie, którym się kierował, zamieszczając w odpowiedzi na prowokacje to zdjęcie.

Ponieważ sprawa dotyczy prześladowania mnie za wyrażane publicznie poglądy, na do tego celu stworzonych grupach dyskusyjnych, zaskarżony wyrok podałem na grupach dyskusyjnych, których sprawa dotyczy, do wiadomości i ewentualnej ocenie w większości znających moje uczestnictwo w tychże grupach internautów. Któż inny, jak nie bezpośredni świadkowie moich publicznych wypowiedzi jest najbardziej wiarygodny. Tylko ci ludzie powinni być uprawnieni, by wydawać świadectwo na temat moich na tych grupach wypowiedzi. Wyrok ten został przez druzgocącą większość internautów uznany za bulwersujący, nie do przyjęcia, łamiący prawo i wszelkie zasady. Opinia publiczna wręcz jednomyślnie, z oburzeniem skrytykowała postępowanie Sądu Rejonowego w Świdnicy w mojej sprawie, stając solidarnie po mojej stronie. Zaskarżony wyrok upubliczniłem zaraz, jak został mi on wraz z uzasadnieniem doręczony, nie opatrując go żadnym komentarzem z mojej strony, na grupach dyskusyjnych, soc.culture.polish, pl.soc.polityka i pl.soc.prawo. W dyskusjach i ocenach tegoż zabrało głos wiele osób, na dzień 13 marca 2009 roku na soc.culture.polish – 87 wypowiedzi, na pl.soc.polityka – 47 wypowiedzi, na pl.soc.prawo – 84 wypowiedzi. Sąd Rejonowy w Świdnicy odrzucił jak wspominałem kumulatywnie moje wcześniejsze wnioski o zapoznanie się z opiniami bezpośrednich świadków, uczestników przedmiotowych grup dyskusyjnych, jednak zapomniał przy tym, że Sąd nie istnieje sam dla siebie. Chcąc pełnić role wychowawcze i brać pod uwagę potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, Sąd powinien liczyć się z opinią społeczną, bo to społeczeństwu Sąd służy, a nie na odwrót.

Dowód – opinie internautów na temat zaskarżonego orzeczenia Sądu Rejonowego w Świdnicy (w załączeniu).

W świetle powyższego nie ma sposobu uznać, by oskarżony swym zachowaniem wyczerpał znamiona zarzucanych mu występków. W szczególności zauważyć należy, iż brak jest podstaw do przyjęcia, by oskarżony nawoływał do nienawiści na tle różnic wyznaniowych, by taki był zamiar jego działania. Podnieść należy, że oskarżony korzysta z przysługującego mu prawa swobodnej wypowiedzi. Jak wskazywano w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wolność wyrażania opinii stanowi jedną z zasadniczych podstaw demokratycznego społeczeństwa, zaś na koncepcjach pluralizmu, tolerancji i otwartości opiera się każde demokratyczne społeczeństwo (por. wyrok ETPC z dnia 10.07.2003 r., Murphy v. Irlandia, 44179/98, LEX nr 80315), a także – swoboda wypowiedzi stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz jeden z podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji jednostki (por. wyrok ETPC z dnia 27.05.2003 r., Skałka v. Polska, 43425/09, LEX nr 78513, por. wyrok ETPC z dnia 14.03.2002 r., Gawęda v. Polska, 26229/95, LEX nr 51412, por. wyrok ETPC z dnia 8.07.1986 r., Lingens v. Austria, 9815/82, LEX nr 81012, Handyside v. England 17.12.1976, A.25, par. 49). Władza publiczna jest pod stałą kontrolą obywateli i każdy powinien mieć możliwość publicznego skierowania uwagi – w dobrej wierze – na jej bezprawne działania (Vides Aizsardz bas Klubs v. Lettland, wyrok z 27.05.2004, Izba I, LEX nr 57829/00).

Zarzut 5.

Zarzut ten jest również zarzutem łączonym, zatem odnoszą się do niego wstępne kwestie omówione już przy zarzucie 4. Zgodnie z art. 118 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych: "Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przedmiot będący nośnikiem utworu, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu rozpowszechnianego lub zwielokrotnionego bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom nabywa lub pomaga w jego zbyciu albo przedmiot ten przyjmuje lub pomaga w jego ukryciu, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5." Natomiast jego ustęp 3 stanowi: "Jeżeli na podstawie towarzyszących okoliczności sprawca przestępstwa określonego w ust. 1 lub 2 powinien i może przypuszczać, że przedmiot został uzyskany za pomocą czynu zabronionego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2." Jak wynika nawet z ustalonego błędnie przez Sąd stanu faktycznego, sytuacja określona w dyspozycji ust. 1 i 3 powołanego przepisu nie miała miejsca, jako że oskarżony przedmiotu będącego nośnikiem programu komputerowego nie nabył, nie pomagał w jego zbyciu, nie przyjmował go, ani nie pomagał w jego ukryciu.

W pierwszym rzędzie należy jasno stwierdzić, że samo posiadanie i używanie nielegalnego oprogramowania w Polsce nie jest przestępstwem, więc nękania Policji, Prokuratury i Sądu są całkowicie bezpodstawne. Pod przykrywką bezsensownych zarzutów o tzw. „antysemityzm” robi się najazd na mój dom rodzinny i próbuje się potem na mnie wymusić, abym się tłumaczył z legalnie zainstalowanych na rodzinnym komputerze programów komputerowych, naruszając tym samym moje prawo do poszanowania życia prywatnego. Otóż stwierdzam kategorycznie, że ani Policję, ani Prokuraturę, ani Sąd nie ma prawa interesować gdzie i w jaki sposób zostały nabyte legalnie na domowym prywatnym komputerze zainstalowane programy komputerowe. Jest to dla organów ścigania „owoc zakazany” prawem człowieka do poszanowania prywatności.

W Polsce stosuje się jednak w tej kwestii niejako mafijny proceder. Jak przypuszczam, pod naciskiem silnego lobby, reżim władzy depta brutalnie prawa człowieka i gnębi naród. Reżim władzy w myśl art. 105 ust. 1 i art. 107 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych powołał organizację zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, pod nazwą Stowarzyszenie Polski Rynek Oprogramowania PRO. Za pomocą tejże przestępczej organizacji, organa ścigania próbują wyłudzić od bezpodstawnie gnębionych obywateli nienależne pieniądze, a jak to ma miejsce w przypadku oskarżonego, kara się przy okazji niesłusznie oskarżonego w imię rzekomego prawa. To właśnie wniosek oskarżonego w skardze przeciwnej, o przesłuchanie Policjantów z KPP w Świdnicy odnośnie ich twierdzeń, iż poddawani są naciskom z góry, miał na celu wyjaśnienie tych jakże istotnych dla wyjaśnienia sprawy okoliczności.

Nie ulega wątpliwości, że organizacja Stowarzyszenie Polski Rynek Oprogramowania PRO nie jest podmiotem, którego dobro prawne zostało przez rzeczone rzekomo popełnione przez oskarżonego przestępstwo bezpośrednio naruszone lub zagrożone. Co jedynie, za namową prokuratury i sądów, kosztem krzywdy bezpodstawnie gnębionych obywateli, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej usiłuje się bezprawnie bogacić, próbując wyłudzić od poszkodowanych, tudzież od oskarżonego nienależne pieniądze, będąc rzekomo do takiego procederu uprawnioną organizacją. Nasuwa się tu przy okazji pytanie, czy Stowarzyszenie Polski Rynek Oprogramowania PRO nie mając uprawnień do reprezentowania praw autorskich np. firmy ABBYY, a chcąc osiągać z tytułu zainstalowanego na naszym rodzinnym komputerze programu ABBYY FineReader 5.0 Sprint korzyści majątkowe, nie narusza postanowień art. 115 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych?

Reasumując, Sąd uzasadniając swoje rozstrzygnięcie dodatkowo niewątpliwie błędnie zinterpretował art. 118 ust. 1 Ustawy z dnia 04.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (p.a.p.p.). Sąd uznał za osiągnięcie korzyści majątkowej sam fakt, że oskarżony nie zapłacił za oprogramowanie, które w oryginalnym wydaniu nie jest dostępne bezpłatnie. Nic bardziej błędnego, jeśli już, można by tu mówić o nie uzyskaniu przez oskarżonego straty, ale nie ma tu żadnego osiągnięcia korzyści majątkowej. Pojedyncze programy komputerowe nie stanowią same w sobie korzyści majątkowej, a już na pewno nie kopie programów, pozyskane na własny rachunek i użytek. Zwrócić należy uwagę na konstrukcję przepisu art. 118. 1. p.a.p.p., fakt popełnienia przestępstwa uwarunkowany jest działaniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, więc dotyczy tylko handlujących piratami lub osób wykorzystujących nielegalne oprogramowanie w prowadzonej działalności gospodarczej (por. wykład Dr hab. Andrzeja Adamskiego - Katedra Prawa Karnego i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu http://www.kopnet.gliwice.pl/?id=275). Cel takiego pozyskania, zbycia, etc. oprogramowania jest tu jasno określony, samo pozyskanie nie jest w sobie celem osiągnięcia korzyści majątkowej, a jedynie można przy pomocy pozyskanego przedmiotu, o którym mowa w art. 118. 1. p.a.p.p. osiągać korzyści majątkowe. Przepis ten nie dotyczy w żadnej mierze osób fizycznych, korzystających bez zezwolenia twórcy z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego, na co dobitnie wskazuje art. 23 p.a.p.p.
Art. 23.
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Biorąc pod uwagę fakt, że Sąd niższej instancji popełnił oczywiste rażące błędy w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia i nieprawidłowe zastosowanie przez sąd pierwszej instancji przepisów prawa karnego i mające wpływ na treść tego orzeczenia powinno skutkować orzeczeniem uniewinniającym oskarżonego od stawianych mu zarzutów.

Powołane powyżej zarzuty świadczą o zasadności apelacji, zatem wnoszę jak w petitum.

środa, 11 marca 2009

Wyrok za pisanie i głoszenie poglądów na grupach dyskusyjnych

Sygn. akt II K 80/07

WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 05 lutego 2009 r. Sąd Rejonowy w Świdnicy w II Wydziale Karnym w składzie

Przewodniczący SSR Iwona Kowalik

Ławnicy Wiesława Pieniążek, Marzenna Skóra

Protokolant Kamila Salamon

przy udziale Prokuratora PR w Świdnicy Grażyny Bim

po rozpoznaniu w dniach 26.06.2007 roku, 13.09.2007 roku, 18.12.2007 roku, 20.03.2008 roku, 13.05.2008 roku, 05.09.2008 roku, 21.10.2008 roku, 14.11.2008 roku, 16.12.2008 roku, 30.01.2009 roku i 05.02.2009 sprawy karnej

JAROSŁAWA NIEDŹWIECKIEGO

urodzonego 23 lipca 1961 roku w Jeleniej Górze, syna Antoniego i Antoniny z d. Rimaniuk

oskarżonego o to, że:

I. w okresie od 2002 roku do dnia 10 maja 2006 roku w Świdnicy, woj. dolnośląskie, działając w krótkich odstępach czasu w realizacji z góry powziętego zamiaru za pośrednictwem stron internetowych zawierających ogólnodostępne fora dyskusyjne znieważał osoby wyznania judajskiego ze względu na ich przynależność wyznaniową poprzez zamieszczanie antysemickich wypowiedzi oraz nawoływał w powyższy sposób do nienawiści wobec wspomnianej grupy wyznaniowej,

tj. o czyn z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 12 kk;

II. w dniu 11 maja 2006 roku w miejscu opisanym w pkt I posiadał zainstalowane w swoim komputerze programy komputerowe: Microsoft Office 2003 Professional, Picture it! Foto Premium 9, Windows XP Professional, Abbyy Fine Reader 5.0 Sprint, Robbo Millenium, Avira Antivir Personaleditin Classic, Sponebob Schwammkopf, które uzyskał za pomocą czynu zabronionego polegającego na zainstalowaniu tychże programów bez posiadania oryginalnych nośników, licencji, certyfikatów autentyczności lub dowodu rejestracji, czym spowodował straty o łącznej wysokości 4.379 złotych na szkodę Agencji HetMan, Lege-Artis-Service oraz Stowarzyszenia Pro reprezentujących producentów wymienionych programów,

tj. o czyn z art. 291 § l kk w zw. z art. 293 § l kk

I. oskarżonego Jarosława Niedźwieckiego uznaje za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu opisanego w punkcie I części wstępnej wyroku przyjmując, iż czyn ten został popełniony w okresie od marca 2006 roku do dnia 10 maja 2006 roku tj. popełnienia czynu z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11 §2 kk w zw. z art. 12 kk i za czyn ten na podstawie art. 257 kk w zw. z art. 11 §3 kk wymierza mu karę roku pozbawienia wolności;

II. oskarżonego uznaje za winnego tego, że w okresie od 07 marca 2008 roku do 16 marca 2008 roku w Świdnicy, woj. dolnośląskiego, działając czynem ciągłym i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przyjął nieodpłatnie od innej osoby, a następnie zainstalował na dysku twardym swojego komputera uprzednio zwielokrotnione bez wymaganego uprawnienia programy komputerowe:

- Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 o wartości 1.490 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku,

- Microsoft Picture It! Foto Premuim 9 o wartości 182 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku,

- Microsoft Office Professional Edition 2003 o wartości 1.899 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku,

- ABBYY FineReader 5.0 Sprint o wartości 248 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy

ABBYY Software House reprezentowanego przez Agencję HetMan w ramach

Stowarzyszenia Polski Rynek Oprogramowania,

powodując szkodę w łącznej wysokości 3.819 złotych na rzecz w/w pokrzywdzonych

oraz gry komputerowe:

- Robbo Millennium o wartości 80 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Avalon reprezentowanej przez Legę - Artis - Service z/s w Warszawie,

- SpongeBob Schwammkopf - film ab! (wersja niemieckojęzyczna) o wartości 80 złotych -czym naruszył prawa autorskie firmy THQ Entertainment GmbH reprezentowanej przez Legę

- Artis - Service z/s w Warszawie,

powodując szkodę w łącznej wysokości 160 złotych na rzecz w/w pokrzywdzonych,

a co do których to programów komputerowych i gier komputerowych na podstawie

towarzyszących okoliczności powinien i mógł przypuszczać, że zostały uzyskane za pomocą

czynu zabronionego tj. popełnienia czynu z art. 292§1 kk w zw. z art. 293§1 kk i art. 118 ust.

3 w zw. z art. 118 ust l Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach

pokrewnych w zw. z art. 11 §2 kk w zw. z art. 12 kk i za czyn ten na podstawie art. 118 ust.3

Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zw. z art. 11 §3 kk

wymierza mu karę 10 (dziesięciu) miesięcy pozbawienia wolności;

III. na podstawie art. 85 kk i art. 86§1 kk orzeczone oskarżonemu kary pozbawienia wolności łączy i wymierza mu karę łączną roku i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności;

IV. na podstawie art. 69§1 kk i art. 70§1 pkt l kk zawiesza oskarżonemu warunkowo wykonanie orzeczonej kary łącznej pozbawienia wolności tytułem próby na okres lat 3 (trzech);

V. na podstawie art. 46§1 kk zobowiązuje oskarżonego do naprawienia wyrządzonej szkody przez zapłatę na rzecz reprezentującej pokrzywdzonych firmy Legę - Artis - Service z/s w Warszawie kwoty 160,00 zł (sto sześćdziesiąt złotych);

VI. na podstawie art. 72§2 kk zobowiązuje oskarżonego do naprawienia wyrządzonej szkody przez zapłatę na rzecz reprezentującej pokrzywdzonych Agencji HetMan z/s w Gdańsku kwoty 3.819,00 zł (trzy tysiące osiemset dziewiętnaście złotych) w terminie roku od uprawomocnienia się wyroku;

VII. na podstawie art. 121 ust. l Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych orzeka przepadek na rzecz Skarbu Państwa dowodu rzeczowego z pozycji od l wykazu dowodów rzeczowych Nr I /20/06 (karta 740 akt sprawy);

VIII. zwalnia oskarżonego od ponoszenia od ponoszenia kosztów sądowych w sprawie,
wydatkami obciążając Skarb Państwa.


Sygn. akt II K 80/07

UZASADNIENIE Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

Jarosław Niedźwiecki do lutego 2006r. zamieszkiwał na terenie Niemiec. Przed tamtejszym Sądem toczyło się przeciwko niemu postępowanie dotyczące jego antysemickich wypowiedzi i publikacji na forum publicznym, zwłaszcza w internecie. Został za to skazany wyrokiem Sądu na 9 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na okres 3 lat, orzeczono również konfiskatę sprzęt w postaci komputera oskarżonego. Sąd apelacyjny w Niemczech odrzucił apelacje oskarżonego. Po prawomocnym zakończeniu tego postępowania J. Niedźwiecki opuścił terytorium Niemiec i zamieszkał w Świdnicy przy ul. Łużyckiej 75.

Dowód: wyjaśnienia oskarżonego - k- 857-857v.

opinia biegłego Ryszarda Piotrowskiego - k- 525

W marcu 2006r. Jarosław Niedźwiecki był właścicielem komputera typu PC w obudowie z napędami DVD - ROM i CD - ROM, z nalepką z napisem HSI P4 MAIN BOARD i z napisem na komputerze SP Super Power. Nie posiadał w nim oprogramowania. Oskarżony otrzymał nieodpłatnie od swoich znajomych programy komputerowe. Zostały one nielegalnie skopiowane z oryginalnych nośników. W okresie od 07.03.2006r. do 16.03.2006r. oskarżony zainstalował je na swoim komputerze. W dniu 07.03.2006r. zainstalował system operacyjny komputera Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 Dodatek Service Pack 2 firmy Microsoft Corporation oraz grę SpongeBob Schwammkopf (wersja niemieckojęzyczna oraz wersja instalacyjna tej gry) firmy THQ Entertainment GmbH, przy czy do uruchomienia gry konieczne było włożenie płyty z nią do napędu CD. W dniu 09.03.2006r. zainstalował program ABBYY FineReader 5.0 Sprint Pl firmy ABBYY Software House oraz grę komputerową Robbo millennium firmy Avalon. W dniu 16.03.2006r. zainstalował programy: Microsoft Office Professional Edition 2003 (wersja niemieckojęzyczna) oraz Microsoft Picture It! Foto Premuim 9 (wersja niemieckojęzyczna) - firmy Microsoft Corporation.

Odnośnie wskazanych gier i programów komputerowych oskarżony nie posiadał ich oryginalnych nośników, licencji, faktury zakupu danego programu czy gry, jak również: pudełka, instrukcji obsługi, certyfikatu autentyczności czy dowodu rejestracji.

W dniu 09.03.2006r. oskarżony zainstalował na dysku twardym komputera grę Harry Poter and the Goblet of Fire (wersja niemieckojęzyczna) firmy Electronic Arts Inc. Do uruchomienia tej gry oskarżony wkładał płytę z grą do napędu CD. Tego samego dnia zainstalował również darmowy i ściągnięty z Internetu program RealPlayer v.10.5 firmy RealNetworks Inc. W dniu 11.03.2006r. oskarżony dokonał instalacji ściągniętego z Internetu darmowego programu Avira Antivir PersonalEdition Classic firmy Avira GmbH.

Dowód: częściowo wyjaśnienia oskarżonego - k-113-115, 154-155, 857-857v. opinia biegłego Grzegorza Żubryckiego - k-133-134 pismo Lege-Artis-Service z dnia 25.11.2008r. - k-1019

pismo Agencji HetMan z dnia 03.12.2008r. - k-1021

Od marca 2006r. do 10.05.2006r. Jarosław Niedźwiecki posługując się loginem boukun" prowadził na ogólnodostępnych internetowych forach dyskusyjnych - m. in. soc.culture.polish, pl.soc.polityka, pl.regionalne.wroclaw - dyskusje" z innymi uczestnikami oraz zamieszczał na nich swoje wypowiedzi, publikacje i komentarze. Poruszał w nich m. in. bieżące sprawy polityczne, jak również przekazywał własną ocenę wydarzeń historycznych, przekonując adwersarzy do swoich racji i narzucając im swój punkt widzenia. Polityków czy dziennikarzy o odmiennych poglądach od poglądów oskarżonego określał mianem „Żyd", „Żydówka" lub „żydziak", zmieniał im nazwiska dodając do nich Baum". Wypowiedzi J. Niedźwieckiego dotyczyły również osób narodowości żydowskiej i narodu żydowskiego. Oskarżony zamieszczał antysemickie wypowiedzi na forach internetowych i znieważał osoby wyznania judajskiego ze względu na ich przynależność wyznaniową.

W dniu 03.03.2006r. Jarosław Niedźwiecki w swojej dyskusji" z innym uczestnikiem forum internetowego zawarł tezę, że na 47.000 Żydów we Włoszech w 1938 roku 10.000 należało do partii faszystowskiej, a więc prawie każdy dorosły Żyd/mężczyzna był jej członkiem(...)".

W dniu 08.03.2006r. J. Niedźwiecki na forum soc.culture.polish opublikował tekst Jak źydokomuna nieustannie dąży do likwidacji państwa polskiego - cz. IV" twierdząc m. in., że sekta antychrześcijańska „Świadków Jehowy" została założona przez Żydów oraz przekonywał, że „Żyd minister Maciarewicz zrealizował uchwałę (dotyczącą ujawnienia konfidentów) pominął jednak ok. 180 konfidentów Żydów(...)".

W kolejnej wypowiedzi z dnia 10.03.2006r. oskarżony twierdził w odpowiedzi na tekst innego użytkownika, że mizeroty żydowskie nie będą poniżały jego dzieci, ani zmuszały ich do pracy niewolniczej na Żydów". Stwierdził też, że od 1994r. nie pracuje już na Żydów i żyje mu się bardzo dobrze" oraz że „żydowscy oligarchowie jawnie działają na zgubę Polski", a reguła sprawowania pieczy nad polskimi pieniędzmi przez Żydów i tym razem nie zostanie złamana(...), Tylko co najmniej głupi Polacy, mogą nie widzieć w tej zasadzie nic złego(...)". Wzywał do tego, by protestować przeciwko Żydowi na czele NBP, twierdząc, że to zdrada stanu. W kolejnej wypowiedzi oskarżony powołał się na wypowiedź innego internauty podając, że potwierdza jego teorię: antysemityzm jest obowiązkiem każdego przyzwoitego człowieka, podobnie jak antyhitleryzm albo antystalinizm. Pisząc antysemityzm" nie mam tu na myśli nienawiści do konkretnych ludzi, lecz do całej - wyjątkowo megalomańskiej, rasistowskiej, pełnej przeświadczenia o wyjątkowości własnej rasy - ideologii wyznawanej czynnie lub biernie przez ogromną większość Żydów".

Dnia 12.03.2006r. J. Niedźwiecki w tekście zatytułowanym Drodzy Polacy" twierdził, że żydo -masoni (poprzednio żydo - komuna) stanowi olbrzymi procent we władzach i administracji polskiej, ukrywają swą tożsamość, piszą nowe życiorysy, co jest nieuczciwe wobec Polaków i kraju, a ci ludzie nie służą polskim interesom, są w konspiracji. Oskarżony domagał się wprowadzenia ustawy o legitymowaniu pochodzenia (do trzeciego pokolenia) u osób, które nie chcą dobrowolnie ujawnić swej przynależności etnicznej, a ubiegają się o stanowiska urzędnicze w państwie czy pretendują do najwyższych władz. Wezwał do informowania się nawzajem o tym, kto ukrywa swoje żydowskie

pochodzenie wszak jest to człowiek nieuczciwy". Ukrywanie tożsamości to według oskarżonego objaw nieuczciwości Żydów.

W związku z tekstem oskarżonego nazywanym przez internautów poradnikiem" - Jak rozpoznać Żyda", w którym oskarżony twierdził, że Żydzi brzydzą się pracą fizyczną ich ulubionym zajęciem jest spekulacja i handel, często zostają również prawnikami, zwłaszcza adwokatami, Jarosław Niedźwiecki w dniu 14.03.2006r. twierdził, że aby walczyć z Żydami trzeba ich podpatrywać i walczyć ich własną bronią.

Dowód: opinia biegłego R. Piotrowskiego - k- 85, 322, 349-350, 525, 527, 540-541, 542, 562-563, 612

W wypowiedzi z dnia 01.04.2006r. na forum internetowym oskarżony twierdził, że „światowe żydostwo" opracowało nową strategię, by zmusić Polaków do głosowania w najbliższych wyborach na wykreowaną przez nich partię (PO i PiS) chcąc w ten sposób dostać się do władzy. Komentując aktualne wydarzenia w Świdnicy oskarżony opatrywał je komentarzami dotyczącymi żydowskiego pochodzenia miejscowych posłów, członków ugrupowań politycznych, wydawców gazet. Przyznał też, że rozklejał w Świdnicy od trzech lat antyżydowskie ulotki mogące być traktowane jako antysemickie".

W dniu 04.04.2006r. J. Niedźwiecki komentując wydarzenia polityczne w Mińsku twierdził w swoim tekście, że dziennikarka GW co ją ostatnio wypuścili" to podżegaczka żydowska", co potwierdzają zdaniem oskarżonego rysy twarzy tejże oraz jej rodziców - nie można było nie zauważyć żydostwa".

W dniu 06.04.2006r. oskarżony w dyskusji z internautą o nicku Pierre" twierdził, że każdy kto będzie oskarżał go o antysemityzm wdepnie w gówno" i będzie się w nim babrał do końca życia, porównał Industrie Holocaust" do Industrie Niedźwiecki".

Jarosław Niedźwiecki w dniu 07.04.2006r. komentując informacje dotyczące zmiany nazwy obozu zagłady w Auschwitz twierdził, że to jawny antypolonizm ze strony światowego żydostwa, które chce świadomie szkalować Polskę i obciążać nas za zbrodnie Żydów na Żydach". Twierdził, że jest to potwarz i Polacy mają patriotyczny obowiązek ujawniania prawdy o zbrodniach żydostwa w czasie II wojny światowej i po niej. Wezwał do odpierania ataku twierdząc, iż „Żydzi prowadzą otwartą wojnę przeciwko Polsce".

W dniu 10.04.2006r. Jarosław Niedźwiecki zarzucił „Żydówce Gilowskiej" kradzieże i nepotyzm oraz twierdził, że Dornbaumowi jeszcze wiele brakuje do Żyda Moczara".

W dniu 22.04.2006r. oskarżony komentując książkę Jana Tomasza Grossa Sąsiedzi" przedstawił własną interpretację wydarzeń historycznych związanych z Jedwabnem dowodząc, że śledztwo w tej sprawie zostało już wyjaśnione przez POLSKICH HISTORYKÓW l MIESZKAŃCÓW JEDWABNEGO", a nie pod wodzą Żyda Kieresa, parszywego sługusa żydowskich interesów". Twierdził też, że jeżeli „śledztwo" Kieresa wykaże winę lub współwinę Polaków to trzeba będzie się wstydzić za obecny naród polski, że takich zdrajców i krętaczy wybrał lub przyzwolił na wybór na decydentów". Oskarżony również twierdził, że w czasie wojny Polacy jak nie pomagali Żydom z narażeniem własnego życia to byli sami prześladowani przez wszystkich w koło."

W dyskusji" z internautą o nicku Neko" oskarżony w dniu 24.04.2006r. twierdził, że jak boukuny dojdą do władzy, nic tu nie będzie po tobie. Polska dla Polaków, Niemcy dla Niemców, a Izrael dla

Żydów. Nadzieja matką głupich, czas armagedonu nadchodzi". W dalszej dyskusji oskarżony twierdził, że „Żydzi w Polsce ukrywają swoje pochodzenie, bo inaczej nie mogliby pasożytować na naszym narodzie, l to nie dlatego, że Polacy to antysemici, tylko dlatego, że Żydzi od wieków nie budzą zaufania". Nadużyciem zaufania Polaków jest przyznanie się np. Żyda Rokity do swojego źydostwa i proszenie o głosy wyborcze, gdyby Rokita od samego początku obnosił się ze swoim żydostwem być może z czasem wzbudziłby nasze zaufanie i przyzwyczailibyśmy się do tego, że jest on Żydem". Według oskarżonego mamy duży problem z naszymi Żydami. Taki np. Marek Borowski - Berman. Choćby nie wiem jak udawał dobrego Polaka, nikt mu nie zaufa, bo wie, że jest zakonspirowanym Żydem." Pisał: „Żydzi zdają sobie doskonale sprawę z tego, że na lustrację pochodzenia jest dla nich za późno, oznaczałaby ona dla nich koniec egzystencji na polskiej ziemi." Oskarżony pytał: Jaki Żyd jest najlepszy?" i odpowiadał: taki który nie ukrywa swojej tożsamości narodowej, Żyd, który uchodził za Polaka, a który by się ujawnił nagle, że jest Żydem, wydałby na siebie wyrok polityczny. Dlatego Żydzi pozostaną w konspiracji. A naszym zadaniem jest, tych paskudnych Żydów zdekonspirować i robić wszystko, żeby to oni musieli wyjeżdżać za chlebem z naszego kraju, bądź brali się za łopatę." Odnośnie zaprzeczania rzekomemu źydostwu pomawianych" oskarżony nawoływał: „Żydowi w parlamencie pluj w twarz, a on powie, że deszcz pada..."

W dniu 27.04.2006r. oskarżony udostępnił na stronie internetowej soc.culture.polish tekst zatytułowany „Żydowscy neofici" podpisany: opracował polski Słowianin - Waldemar Rusinowski, Przekazał boukun". Autor tekstu dokonał własnej interpretacji faktów i wydarzeń społeczno - polityczno - historycznych. Wyrażał się o osobie Artura Goldmana jako o człekopodobnym Żydzie", przedstawiał Żydów jako szpiegów i zdrajców Polski. Również w tym samym dniu oskarżony pisząc o europejskim nakazie aresztowania twierdził: jestem ciekaw, co Żydzi rządzący polską teraz wymodzą?", pisał o ponownie zażydzonym rządzie", Marcinkiewicz z twarzy Żyd, Ziobro z twarzy Żyd". W tym samym dniu Jarosław Niedźwiecki podczas dyskusji na forum internetowym soc.culture.polish napisał: Wstyd się przyznać, chrzest frankistów przyczynił się do nadań ziemi żydom - konwertytom w okolicach Kamienia Podolskiego, to był wyłom, gdyż wcześniej żydom nie wolno było posiadać nieruchomości w Polsce. Wstyd dlatego, że to członek mojej rodziny Biskup Lwowa ich chrzcił. Prawdą jest to, że nie do niego należała decyzja... Ale moje miasto Gorlice miało zawarowane w statucie do XIX w. zakaz osiedlania się Niemców i Żydów. Dopiero Europa zmieniła te zasady...Żydło poczuło kasę...".

W tekście z dnia 28.04.2006r. J. Niedźwiecki o tytule „ŻYDZI/JUDE/ Antysemityzm - Wczorajsza audycja Radiostacji..." twierdził, że problem żydów w Polsce, w sejmie, na stanowiskach kierowniczych setek, tysięcy firm w Polsce dotyka nas wszystkich, biznesmenów tych dużych, małych, jak i miliony cienkich bolków... (...). W audycji radiowej rozmawiano o antysemityzmie, o uciskaniu" Żydków w Polsce, hłehłe, Jacy oni biedni:) (...)". Oskarżony dalej wywodził, że to Polacy dostają w dupę od źydków, którzy rządzą Polską i od tysięcy żydów na stanowiskach kierowniczych w firmach w całej Polsce." Oskarżony napisał też: ja nie jestem antysemitą!!! JA BARDZO LUBIĘ Żydów, ale tylko jak pracują uczciwie, np. przy sprzątaniu ulic, koszeniu trawy, wywożeniu śmieci, czy zajmują się rolnictwem. (...) Nie podobają mi się Żydzi w rządzie! W rządzie powinni być TYLKO Polacy!!! Najlepiej patrioci, a nie obce narodowości! Żydzi nie powinni zajmować stanowisk kierowniczych w firmach!!! A

jeśli chcą rządzić, to niech rządzą w Izraelu, w Polsce powinni tylko ścinać trawę, sprzątać miasta i uprawiać ziemniaki...".

Oskarżony w kwietniu 2006r. zamieścił w internecie dwa zdjęcia swojego syna Dawida, na których widoczne są obnażone narządy płciowe chłopca. Opatrzył je podpisem: Dawid nie jest jeszcze obrzezany, ale nie widzę przeszkód, bo on jako jedyny w rodzinie nie jest jeszcze ochrzczony. Może zostać jeszcze waszym mesjaszem".

W dniu 29.04.2006r. oskarżony na forum pl.soc.polityka odpowiadając na reakcję użytkownika Jerzy T." po zamieszczeniu w internecie zdjęć nagiego syna oskarżonego, napisał używając wulgaryzmów: Jesteś złamanym ch... T. a nie Polakiem szlacheckiego pochodzenia. Już raz ci kmiocie podarowałem twoje obelgi, nie wiem jak tym razem się pokajasz. Właśnie Żydzi teraz śmieją się z takich Polaków" jak ty, których często nazywają szmalcownikami. Ja nie mam najmniejszego problemu z opublikowaniem nagiego trzyletniego synka i nikt mi tego nie zabroni, a teraz wont do prokuratury!!!" W czasie dalszej wymiany zdań oskarżony napisał o swoim synu: Będzie chciał, to się obrzeza jak będzie dorosły, albo się ochrzci, bo on jedyny w rodzinie jeszcze nie ochrzczony! To jest artyzm debilu i zboczku!!!".

Dowód: opinia biegłego R. Piotrowskiego - k-10, 11, 18, 30, 31, 38, 69, 70, 78, 89-93, 187-188,

192, 205, 230, 232, 259, 263-271, 307, 308, 317, 355-356, 357, 362

wyjaśnienia oskarżonego - k-120-126, 857-857v.

zeznania Tamary Włodarczyk - k- 692-693, 936v.-937 Zbigniewa Pachli - k-117-118, 869v.

W dniu 01.05.2006r. Jarosław Niedźwiecki komentując na forum pl.regionalne.wroclaw wywiad radiowy z A. Lepperem twierdził, że w polskiej polityce mamy obecnych Żydów i nieżydów, czyli antysemitów". Albo polityk w Polsce jest Żydem i milczy o tym, albo jest Polakiem, mówiąc o tym głośno, a co za tym idzie antysemitą (...). Nie zapomnijcie Żydzi kochani, że tu jest jeszcze Polska właśnie. Dopiero jak ją przemianujecie oficjalnie na Judeopolonię, będziecie mogli Polakom pchającym się do władzy zarzucać antysemityzm". Mamy obecnie zatem w polskiej polityce dwie kategorie: Żydzi i antysemici". (...) Czas antysemitów" nadchodzi!!!".

W dniu 02.05.2006r. na forum pl.soc.polityka oskarżony w odpowiedzi na wiadomość użytkownika o nicku Neko" dotyczącą wyjazdów zagranicznych w celach zarobkowych Polaków twierdził, że Polityka Żydostwa sprawującego od czasów Mazowieckiego nieustannie rządy w naszym kraju, realizuje długoterminowy plan wyludnienia naszego kraju z Polaków". W kolejnej dyskusji" przekonywał, że Wałęsa jest bardzo wiarygodny, dostał nagrodę nobla za sprzedanie Żydom Polski!".

W kolejnej wypowiedzi z dnia 03.05.2006r. oskarżony na forum pl.soc.polityka twierdził, że Jak Żydzi opuszczą nasz kraj i Polacy zaczną Polską rządzić, to Polacy zaczną do kraju powracać, a Żydzi nie będą mieli na to ochoty. Niech Żyd pracuje na siebie, a Polak na siebie." Twierdził też „prezydent Lepper jest Polsce potrzebny, żeby zrobić z Żydami porządek, jak zrobił w Rosji Putin".

W dniu 07.05.2006r. J. Niedźwiecki na forum pl.regionalne.wroclaw w tekście: „Żydzi protestują i zwierają szeregi" twierdził, że Partia Żydów (PD), druga najbardziej zaźydzona partia w Polsce SdPI Bermana - Borowskiego i typowo żydokomusza SLD, z której wywodzą się znani nam z

wichrzycielskiej roboty KORniki podżegają polskie społeczeństwo do buntu. Te najbardziej zażydzone ugrupowania najwyraźniej nie dojrzały do demokracji i w tradycyjny już sobie sposób sieją zamęt w naszym kraju. Swoje pięć minut w historii (16 lat) partie te już miały. Co z tego wynikło, widać na każdym kroku. Smród, brud i ubóstwo. To zawdzięczamy Żydom i dlatego mówimy Żydom PRECZ!!! Nie pomoże im nawet wysyłanie żydowskich bojówek młodzieżowych na ulice w stylu marca 68 i podżeganie w mediach. Za doskonale Żydów znamy i ich dobrodziejstwa żydokomuny, które to nie dość, że niechciane u nas, zaszczepiają bratnim narodom Ukrainy i Białorusi. Żydzi jak chcą mieszkać w Polsce, to muszą brać się do ciężkiej pracy. Czas nadszedł, żeby po sześćdziesięciu latach żydowskiej niewoli, Polacy rządzili się we własnym kraju sami. MÓWIMY ŻYDOM NIE!!! NO PASARAN!!!".

Jarosław Niedźwiecki w dniu 08.05.2006r. po informacji o proteście organizowanym w Warszawie (demonstracja antyrządowa") napisał: „Żydowska prowokacja w stylu marca 68 i sierpnia 80. Żydzi z PD nie mogą sobie darować, że nie piastują już władzy nad Polakami i dlatego podżegają Polaków przeciwko Polakom. Marzy im się kolejna kolorowa rewolucja. Tylko głupi Polak da się po raz kolejny nabrać na tak prymitywną prowokację. Żydzi znów na barkach Polaków chcą dojść w Polsce do władzy!!!".

W dniu 09.05.2006r. Jarosław Niedźwiecki na forum pl.soc.polityka w tekście: „Żydzi prowadzą wojnę w internecie" napisał, że Żydzi korzystając z Internetu tropią rzekomy antysemityzm", choć według oskarżonego to Żydzi propagują antysemityzm. Twierdził też, że działa zorganizowana mafia Żydowska wysyłająca do oskarżonego po dwadzieścia maili - spamów dziennie. Dowodził, że Żydzi używają szantażu i straszą Polaków niestabilnością, jeżeli nie podporządkują się żądaniom Żydów i poddaństwu. Oskarżony przekonywał, że „Żydzi znowu robią w bambuko Polaków, a w odpowiednim momencie przeskoczą przez płot i będą nowymi autorytetami"".

Dowód: opinia biegłego R. Piotrowskiego - k- 370, 380, 388-389, 390-391, 454, 456, 459-460, 477-478, 481, 585-586, 587, 602,

W dniu 11.05.2006r. funkcjonariusze KPP w Świdnicy przeprowadzili przeszukanie pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych zajmowanych przez J. Niedźwieckiego w Świdnicy przy ul. Łużyckiej 75. Jarosław Niedźwiecki dobrowolnie wydał zdjęcia swojego małoletniego syna nago w pozycji stojącej i siedzącej oraz jednostkę centralną komputera typu PC w obudowie z napędami: DVD - ROM i CD - ROM z nalepką z napisem HSI P4 MAIN BOARD i z napisem na komputerze SP Super Power. Dowód: protokół przeszukania - k-99-102

W opinii z dnia 15.05.2006r. biegły sądowy z zakresu informatyki Grzegorz Żubrycki wskazał, że po uruchomieniu komputera dostarczonego do badań pojawia się ekran logowania systemu operacyjnego Microsoft Windows XP zawierający możliwość wyboru jednego z dwóch użytkowników: Dawid" i Jarek". Do załogowania się na obu z tych kont konieczne jest podanie hasła.

Biegły wskazał, że system operacyjny komputera to Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 Dodatek Service Pack 2, zarejestrowany dla ppp", zainstalowany 07.03.2006r, prawa autorskie należą do Microsoft Corporation.

Odnośnie zawartości partycji C biegły wskazał zainstalowane następujące programy i gry:

- system operacyjny Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 opisany powyżej,

- gra Robbo millennium (wersja specjalna dla czasopisma CyberMycha), zainstalowana 09.03.2006r. prawa autorskie należą do Avalon,

- ABBYY FineReader 5.0 Sprint Pl, zainstalowany 09.03.2006r., prawa autorskie należą do ABBYY Software House,

- Avira Antivir PersonalEdition Classic, zainstalowany 11.03.2006r., prawa autorskie należą do Avira GmbH,

- gra Harry Poter and the Goblet of Fire (wersja niemieckojęzyczna), zainstalowana 09.03.2006r, prawa autorskie należą do Electronic Arts Inc. - do uruchomienia gry konieczne jest włożenie płyty z nią do napędu CD,

- gra SpongeBob Schwammkopf - Film ab! (wersja niemieckojęzyczna oraz wersja instalacyjna tej gry), zainstalowana 07.03.2006r., prawa autorskie należą do THQ Entertainment GmbH - do uruchomienia gry konieczne jest włożenie płyty z nią do napędu CD,

- Microsoft Office Professional Edition 2003 (wersja niemieckojęzyczna) - zainstalowany 16.03.2006r. -prawa autorskie należą do Microsoft Corporation,

- Microsoft Picture It! Foto Premuim 9 (wersja niemieckojęzyczna), zainstalowany 16.03.2006r, prawa autorskie należą do Microsoft Corporation,

- RealPlayer v.10.5, zainstalowany 09.03.2006r., prawa autorskie należą do RealNetworks Inc.

Biegły wskazał też na znajdujące się na twardym dysku komputera pliki muzyczne w formacie mp3 zawierające utwory muzyczne.

W odniesieniu do programów komputerowych zainstalowanych na twardym dysku komputera w przypadku nieposiadania przez użytkownika licencji (licencja w różnej formie: dowodu zakupu, dowodu rejestracji programu, licencji, naklejki, oryginalnej płyty) takie oprogramowanie można uznać za nielegalne.

Biegły wskazał, że prawa autorskie do programów i gier na PC są chronione przez Agencję HetMan i Lege-Artis-Service.

Dowód: opinia biegłego Grzegorza Żubryckiego - k-133-134

W wydanej opinii z dnia 17.07.2006r. biegły sądowy z zakresu przestępczości komputerowej Ryszard Piotrowski wskazał, że przeprowadził analizę pamięci dysków komputera i w pamięci stałej ujawnił treści w postaci fragmentów dokumentów oraz poczty elektronicznej, które ze względu na swoją zawartość mogą mieć znaczenie w prowadzonym postępowaniu. Ujawnił m. in. materiał tekstowy odpowiadający zawartością materiałowi porównawczemu. Przedmiotowy materiał zawiera treści dotyczące państwa żydowskiego, ujawnił również analogicznie do materiału porównawczego listy elektroniczne przesłane przy wykorzystaniu oprogramowania komputerowego o nazwie Outlook Express. Przeprowadzone badanie informatyczne pozwoliło ponadto na ujawnienie materiału zdjęciowego zawierającego wizerunek chłopca kilkuletniego z widocznymi narządami płciowymi. Jednym z użytkowników badanego komputera była osoba o ps. boukun. Świadczą o tym ujawnione treści oraz jeden z katalogów o identycznej nazwie, zawierający narzędzia programowe.

Dowód: opinia biegłego Ryszarda Piotrowskiego - k-168-614

Agencji HetMan Marek Cierniak z/s w Gdańsku na podstawie podpisanych umów i posiadanych pełnomocnictw chroni prawa autorskie przedsiębiorstw produkujących oprogramowanie komputerowe m. in. Microsoft Corporation i PRO - Polski Rynek Oprogramowania. Wartość jednego programu komputerowego wskazana przez jego producenta w przypadku Microsoft Office Professional Edition 2003 wynosi 1.899 zł, Microsoft Picture It! Foto Premium 9 - 182 zł, Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 - 1.490 zł. Agencja wskazał też, że wyznacznikiem legalności programów jest posiadanie: 1. oryginalnego nośnika, 2. oryginalnej licencji, 3. w przypadku firm - dodatkowo faktury zakupu danego programu, 4. w zależności od producenta: pudełko, instrukcję obsługi, certyfikat autentyczności, dowód rejestracji. Aby uznano posiadany program za legalny należy wykazać posiadanie co najmniej dwóch elementów z wyżej wymienionych. Agencja wskazała też, że spośród w/w programów żaden nie był dołączany do czasopism w pełnej, komercyjnej wersji. Ponadto programy te nie były udostępniane w pełnej, komercyjnej wersji przez producentów, dystrybutorów lub inne podmioty z nimi związane, w Internecie. Programy były i są udostępniane w Internecie przez tzw. serwisy pirackie - warez, strony piratów, w szczególności przez system P2P. Wartość programu Abbyy FineReader 5.0 Sprint wynosi 248 zł. Wartość w/w programów należących do firm chronionych przez Agencję HetMan wynosi 3.819 zł.

Ukraińska firma ABBYY nie ma przedstawicielstwa prawnego na terenie Polski. Właściciel Agencji HetMan - Marek Cierniak i Właściciel Lege-Artis-Service - Bogdan Maculewicz są członkami Zarządu PRO (Stowarzyszenia Polski Rynek Oprogramowania) upoważnionymi przez Zarząd do reprezentowania PRO w sprawach dotyczących naruszeń praw autorskich producentów oprogramowania komputerowego.

Program Avira Antivir PersonalEdition Classic firmy Avira GmbH jest programem darmowym w licencji freeware" dla użytkowników domowych i można go bezpłatnie pobrać ze strony producenta. Dowód: zeznania Mirosława Charzyńskiego - k- 721-725, 898v.-899

pismo Agencji HetMan z dnia 13.09.2006r. - k- 674-675, 676

pismo Agencji HetMan z dnia 01.10.2008r. - k-987

pismo Agencji HetMan z dnia 25.11.2008r. -k-1010

pismo Agencji HetMan z dnia 03.12.2008r. - k-1021

kserokopia odpisu aktualnego z rejestru stowarzyszeń Krajowego Rejestru Sądowego -

k-990-995, 1011-1016

kserokopia upoważnienia - k- 677, 988

kserokopia pełnomocnictwa - k- 989, 1017

Lege-Artis-Service z/s w Warszawie reprezentuje na podstawie posiadanych pełnomocnictw firmy -producentów programów komputerowych m. in. Robbo, Abbyy FineReader 5.0 Sprint Pl, Avira Antivir Personaledition Classic, Spongebob Schwammkopf. Szacunkowa wartość wyrobu jednego utworu oryginalnego tych firm w cenie detalicznej wynosi 80 złotych za grę komputerową, programy edukacyjne. Ceny za programy użytkowe przyjmowane są według cenników przesyłanych do Legę-

Artis-Service przez poszczególne firmy. Wartość szacunkowa strat została wyniosła 560 zł na rzecz Stowarzyszenia PRO.

Producent programu Abbyy FineReader 5.0 Sprint Pl jest producentem zagraniczny, który nie posiada przedstawicielstwa w Polsce, w związku z powyższym jest reprezentowany przez Stowarzyszenie Polski Rynek Oprogramowania. Firma Lege-Artis-Service posiada także umocowanie do działania w imieniu Stowarzyszenia PRO.

Dowód: zeznania Bogdana Maculewicza - k- 728-730, 956-956v.

pismo Lege-Artis-Service z dnia 08.09.2006r. - k- 679

pismo Lege-Artis-Service z dnia 25.11.2008r. - k-1019

pełnomocnictwo - k- 680

W wydanej odnośnie Jarosława Niedźwieckiego opinii psychologicznej z dnia 17.09.2006 roku biegła psycholog Jolanta Oktobrowicz wskazała, że inteligencja słowna oskarżonego mieści się powyżej przeciętnej. Właściwie rozumie standardy społeczne. Jest ekstrawertywny społecznie, wielkościowy, przekonany o swojej nieomylności, racjach, energiczny, przedsiębiorczy, niepodporządkowujący się sztywno ogólnie obowiązującym autorytetom. Badanie psychologiczne nie ujawniło zaburzeń psychotycznych.

Dowód: opinia psychologiczna - k- 688-690

Z opinii sądowo - psychiatrycznej wydanej w dniu 17.10.2006 roku biegli psychiatrzy Stanisław Hulok i Andrzej Hanusz stwierdzili, że Jarosław Niedźwiecki nie cierpi na chorobę psychiczną w rozumieniu psychozy ani na upośledzenie umysłowe. Biegli w pełni zgadzają się z przedstawionym przez biegłą psycholog inwentarzem cech osobowości oskarżonego. W stosunku do zarzucanych czynów oskarżony miał zachowaną zdolność do rozpoznania ich znaczenia jak i do pokierowania swoim postępowaniem. Warunki art. 31 §1 lub 2 kk nie występują. Oskarżony może brać udział w postępowaniu karnym w prokuraturze jak i przed sądem. Dowód: opinia sądowo - psychiatryczna - k- 703-706

Oskarżony nie był dotychczas karany sądownie. Dowód: karta karna - k- 964

Jarosław Niedźwiecki nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. W postępowaniu przygotowawczym wyjaśniał (k- 113-115), że brał udział w grupach dyskusyjnych w Internecie w obronie znieważania osób narodowości polskiej i Polski przez osoby pochodzenia narodowości żydowskiej, grupy te są wykorzystywane do propagandy antypolskiej, politycznej i manipulacji, wiadomości są fałszowane, każdy uczestnik może się wypowiadać na jakiś temat i każdy inny uczestnik może podjąć dyskusję i zadawać pytania, jeśli ktoś czuje się urażony jakąś wypowiedzią może poprosić o jej sprostowanie lub uszczególnienie, wszelkie niejasności należy wyjaśniać na bieżąco podczas swobodnej dyskusji. Twierdził, że pod jego nickiem występowały inne osoby.

Oskarżony wyjaśniał, że nigdy nie wypowiadał się w taki sposób, żeby obrażać osoby narodowości żydowskiej, pomówienia jego osoby przez osoby narodowości żydowskiej mają na celu wyeliminowanie niewygodnego obrońcę spraw polskich.

Wyjaśniając dalej podał, że pakiet Office 2000 dostał na początku 2004r. w Niemczech od swojego znajomego w Niemczech Józefa Ć., który skopiował program z oryginalnej płyty i twierdził, że jest to legalne oprogramowanie z licencją zbiorową. Przyznał, że użytkował program dopiero po zainstalowaniu go w jego prywatnym komputerze do celów osobistych od kwietnia 2006 roku. Nie wie gdzie obecnie przebywa J. Ć. Program Windows XP zainstalował mu Dariusz P., który twierdził, że jest to darmowy legalny program z licencją zbiorową. D. P. zmarł. Oskarżony uzyskał programy nieodpłatnie, był przekonany, że może użytkować je legalnie, jeżeli są one nielegalne to padł ofiarą tych osób.

Oskarżony wyjaśniał (k-120-126), że występuje na forum internetowym pod nickiem „boukun", inne osoby podszywały się i pisały komentarze pod tym nickiem, widział komentarz wysłany z jego nicku ale nie pochodzący od niego, nie wie w jaki sposób inne osoby mogły wejść i wysłać wiadomość z jego nicku. Często jego komputer był atakowany wirusem szpiegowskim, w kwietniu nie miał całkowicie kontroli nad komputerem, wyświetlały się różne rzeczy, miał wrażenie, że ktoś z sieci robi coś z jego komputerem. Podał też, że pod swoim nickiem wysyłał wiadomości i komentarze patriotyczne, pisał felietony, opublikował wywiad Josepha Nichtthousera dot. przeżyć więźnia obozu Auschwitz - autora, który winą za holokaust obarczał Żydów.

Twierdził, że na grupach dyskusyjnych wiodą prym osoby rzekomo pochodzenia żydowskiego, które robią propagandę antypolską i obrażają naród polski, a on w swoich wypowiedziach stara się przedstawić swój pogląd na te sprawy, najczęściej to neguje, broni dobrego imienia Polski. W zamieszczanych przez niego fragmentach nie ma niczego obraźliwego, stwierdzenie, że ktoś jest Żydem nie jest obraźliwe. Ma prawo głosować przeciw SLD jak i przeciwko jakiemuś obywatelowi pochodzenia żydowskiego.

Odnośnie odczytanych w czasie przesłuchania tekstów oskarżony twierdził, że być może je napisał, nie ma w nich nic obraźliwego. Zaprzeczając swojemu autorstwu twierdził, że tekst napisał prowokator najprawdopodobniej pochodzenia żydowskiego, bo tylko Żyd albo skrajny rasista może tak się wyrażać.

Podał, że nie ma takiego prawa zabraniającego mu domagania się, żeby Polską rządzili Polacy. Ktoś sugerował mu, że nienawidzi Żydów. Nie rozumie jak to jest, że Polacy muszą wyjeżdżać za granicę, a Żydzi piastują najwyższe stanowiska w Polsce i uzurpują sobie to tego prawo wyłączności. Uważa, że ma prawo domagać się, żeby każdy miał równe prawo piastowania stanowisk. Według oskarżonego Żydzi nie są narodem wybranym do rządzenia Polską, a za takich by chcieli uchodzić.

Składając dalej wyjaśnienia podał, że został sprowokowany przez użytkownika o nicku „zalek bloom", który kreuje się na Żyda i opublikował wątek w języku angielskim dotyczący obrzezania żydowskich dzieci. Wiadomość rozpoczynała się w pytaniem czy Dawidek jest już obrzezany, ten uczestnik często dokuczał oskarżonemu, że ma żydowskie dziecko, że jego syna rozpoznano jako Żyda. Odpowiedział mu wstawiając zdjęcie 3-letniego golutkiego syna, które miał w albumie i które zrobił Zbigniew Pachla. Oskarżony wyjaśniał, że w tym zdjęciu nie ma niczego zdrożnego, nikogo

10

normalnego to nie rusza. Podpisał je komentarzem: „Dawid nie jest jeszcze obrzezany, ale nie widzę przeszkód, bo on jako jedyny w rodzinie nie jest jeszcze ochrzczony. Może zostać jeszcze waszym mesjaszem". „Zalek bloom" cały czas ten artykuł wykorzystuje przeciwko oskarżonemu, oni chcą żeby ludzie myśleli, że oskarżony też jest Żydem.

Oskarżony podał, że padł ofiarą bo był przekonany, że oprogramowanie komputerowe ma licencję zbiorową był tak zapewniany przez swoich kolegów, nie wiedział, że musi być licencja, myślał, że można je skopiować do celów użytkowych. Oprogramowanie do drukarki ściągnął z Internetu ze strony HP, kolega mu je wgrał i powiedział, że to jest licencja zbiorowa, ale jej nie widział. Nikt nie może go karać za to, że padł ofiarą nielegalnego oprogramowania.

Składając kolejne wyjaśnienia (k- 154-155) oskarżony ponownie przedstawił zasady działania grup dyskusyjnych twierdząc, że zarzut publicznego znieważenia narodowości powinien się oprzeć na wypowiedzi osoby lub osób, które czują się znieważone.

Oskarżony wyjaśniał, że gra „Robo Millenium" pochodzi z czasopisma „CyberMycha", płytę z programem ma w domu, program „Abbyy Fine Reader 5.0 Sprint" pochodzi z oprogramowania skanera, płytę ma w domu, programy „Avira Antivir Personal Edition" i Real Player v. 10.5" są darmowymi programami ściągniętym z Internetu, gry „Harry Potter" i „Sponge Bob Schwammkopff" zostały zakupione w Niemczech, płyty ma w domu, program „Microsoft Picture It Premium 9" pochodzi z oprogramowania skanera, płytę ma w domu.

Jarosław Niedżwiecki składając kolejne wyjaśnienia (k- 732) przedstawił własna interpretację orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 11.10.2006r. dot. znieważenia funkcjonariusza publicznego i jej odpowiednie stosowanie do art. 256 i 257 kk. Twierdził, że jest nękany przez Prokuraturę Rejonową w Świdnicy, która na siłę chce zrobić z niego przestępcę, prowokatorem dochodzenia przeciwko niemu są służby specjalne dawnej SB, policja i prokuratura są żołnierzami służącymi na potrzeby reżimu władzy, której nie na rękę jest jej krytyka i zaangażowanie obrońcy praw obywatelskich, którym jest oskarżony.

Na rozprawie przed Sądem (k- 857-857v.) oskarżony odmówił składania wyjaśnień, podtrzymał wyjaśnienia dotychczas złożone. Wyjaśniał też, że na stałe przyjechał do Polski 15.03.2004r. Przeciwko niemu było prowadzone postępowanie przed Sądem w Niemczech, dotyczyło podobnej sprawy do zarzutu l - narodowości żydowskiej, zakończyło się wyrokiem skazującym na 9 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres 3 lat, była również konfiskata sprzętu w postaci komputera. Sąd apelacyjny w Niemczech odrzucił jego apelację, rewizja też została odrzucona.

Płyty wskazane w wyjaśnieniach być może nadal ma w domu, ale mógł je zabrać jego syn i nie wie czy będzie mógł je przedstawić Sądowi.

Sąd zważył:

Oskarżony Jarosław Niedżwiecki stanął pod zarzutem popełnienia czynów z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11§2 kk w zw. z art. 12 kk i z art. 292§1 kk w zw. z art. 293§1 kk i art. 118 ust. 3 w zw. z art. 118 ust 1 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zw. z art. 11§2 kk w zw. z art. 12 kk. Materiał dowodowy zebrany w przedmiotowej sprawie nie pozostawia wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego w tym zakresie, a jego winę należy uznać za udowodnioną.

11

W toku postępowania oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, jednakże potwierdzeniem jego sprawstwa w tym zakresie są zeznania świadków Mirosława Charzyńskiego, Bogdana Maculewicza, a także opinie biegłych sądowych Grzegorza Żubryckiego i Ryszarda Piotrowskiego.

W przedmiotowej sprawie wskazać należy szereg okoliczności bezspornych nie kwestionowanych przez strony w toku postępowania, l tak: bezspornym jest to, że oskarżony zamieszkiwał na terenie Niemiec, gdzie toczyło się przeciwko niemu postępowanie przez tamtejszym Sądem dotyczące wypowiedzi i publikacji antysemickich oskarżonego na forum publicznym, zwłaszcza w Internecie i został prawomocnie skazany za ten czyn wyrokiem Sądu niemieckiego. Wrócił do na stałe do Polski w marcu 2006r. i zamieszkał w Świdnicy. Poza sporem jest również to, że oskarżany posługując się nickiem „boukun" uczestniczył w „dyskusjach" na forach internetowych m. in. soc.culture.polish, pl.soc.polityka, pl.regionalne.wroclaw, zamieszczał tam swoje komentarze, teksty i opracowania, opublikował również zdjęcie swojego 3-leniego nagiego syna Dawida opatrując je komentarzem. Bezspornym pozostaje też fakt zainstalowania na komputerze oskarżonego wskazanych w opinii biegłego G. Żubryckiego programów i gier komputerowych, a miało to miejsce w okresie od 07.03.2006r. do 16.03.2006r. oraz to, że program Avira Antivir PersonalEdition Classic oraz gra Real Player v. 10.5 są darmowymi w licencji „freeware" dla użytkowników domowych i można je bezpłatnie pobrać ze strony producenta. Powyższych okoliczności oskarżony w toku przeprowadzonego postępowania nie kwestionował, a potwierdza je zebrany w sprawie materiał dowodowy.

Odnośnie zeznań wskazanych powyżej świadków Sąd nie dopatrzył się żadnych podstaw pozwalających na zakwestionowanie ich wiarygodności i taki walor został ich zeznaniom w całości przyznany.

Mirosław Charzyński w sposób szczegółowy, konsekwentny i wyczerpujący przedstawił zakres działania Agencji HetMan, wyniki ustaleń tejże firmy odnośnie programów komputerowych zainstalowanych na komputerze oskarżonego, wykazał swoją wiedzę oraz kompetencje do wskazania produktów legalnych oraz nielegalnie skopiowanych i zwielokrotnianych i odróżnienia ich od siebie. Świadek wskazał, które z wymienionych przez biegłego sądowego G. Żubryckiego programów komputerowych podlegają ochronie w zakresie praw autorskich ich producentów zrzeszonych w BSA oraz Pro i są reprezentowane na podstawie posiadanych pełnomocnictw przez Agencję HetMan. Podał również wartości tychże produktów, wskazując dokładnie podstawy ich ustalenia. Co istotne -świadek ten szczegółowo opisał „wyznaczniki legalności programów". Z jego zeznań wynika również i to, że wskazane programy komputerowe nie były dołączane do żadnych czasopism w pełnej, komercyjnej wersji, nie były również udostępniane w takiej samej wersji przez producentów, dystrybutorów lub inne podmioty z nimi związane, w Internecie. Mogły się tam znaleźć jedynie na tzw. serwisach pirackich, a taka forma ich rozpowszechniania jest zakazana przez prawo autorskie.

Mirosław Charzyński potwierdził również, że programy Avira Antivir PersonalEdition Classic producenta Avira Gmbh oraz RealPlayer V, 10.5 firmy RealNetworks Inc. są tzw. „freewarem" tj. produktami bezpłatnym nie wymagającym licencji. Ponadto podał, że firmy m.in. Microsoft nie zezwala na tworzenie tzw. kopii zapasowych swoich produktów. Zeznania złożone przez tego świadka nie budzą żadnych zastrzeżeń Sądu co do ich wiarygodności. Mirosław Charzyński jest osobą obcą dla

12

oskarżonego, niezainteresowaną bezpośrednio rozstrzygnięciem sprawy, obiektywną w swej relacji i brak jest podstaw do przyjęcia, że bezpodstawnie swoimi zeznaniami obciąża oskarżonego.

Analogiczną ocenę Sąd przyznał zeznaniom złożonym przez Bogdana Maculewicza. W toku postępowania świadek ten wskazał zakres upoważnień udzielonych Lege-Artis-Service przez producentów gier i programów komputerowych, podał również wartości tychże produktów, wskazując dokładnie podstawy ich ustalenia. B. Maculewicz wskazał również kryteria pozwalające na uznanie danego produktu za produkt legalny oraz wyjaśnił co należy rozumieć przez „kopie nielegalne". W powyższym zakresie zeznania B. Maculewicza korespondują w pełni z zeznaniami M. Charzyńskiego. Bogdan Maculewicz wskazał również w swoich zeznaniach, że podmiot będący osobą fizyczną nie ma prawa do używania większej ilości kopii powielonych niż to jest przewidziane w celu np. edukacyjnym, terapeutycznym.

W sprawie złożyła też zeznania Tamara Włodarczyk. Nie sposób przy tym uznać, że ten świadek jest bezpośrednio zainteresowany rozstrzygnięciem sprawy i przez to niewiarygodny. W toku postępowania T. Włodarczyk w żadnym ze złożonych zeznań nie twierdziła, że czuje się osobiście znieważona wypowiedziami oskarżonego na forach internetowych, bądź że godzą one w nią osobiście. Wskazać jednak należy, iż zeznania T. Włodarczyk w zasadzie tylko w niewielkim stopniu przyczyniły się do rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy i w tym tylko zakresie są wiarygodne. Tamara Włodarczyk na etapie postępowania przygotowawczego została zapoznana z materiałami w postaci wypowiedzi i tekstów oskarżonego, lecz nie wskazano niestety dokładnie, z którymi z tych wypowiedzi została zapoznana, czy w całości czy w części, w jakim zakresie. Zeznania T. Włodarczyk wskazują na to, że w toku jej przesłuchania udostępniono świadkowi akta śledztwa prowadzonego przeciwko oskarżonemu w części zawierającej wydruki stron forum dyskusyjnych internetowych, w tym zawartych w opinii biegłego Ryszarda Piotrowskiego i po zapoznaniu się z tymi dokumentami świadek stwierdziła, że zawarte w nich wypowiedzi zawierają teksty znieważające grupy narodowości żydowskiej ze względu na jej przynależność narodową i wyznaniową. Świadek nie wskazała jednak konkretnych wypowiedzi oskarżonego. Również twierdzenia świadka o dopatrywaniu się nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych nie zostały poparte konkretami.

Wskazać tutaj jednak należy, że ocena materiału dowodowego zebranego w sprawie, w tym w postaci opinii biegłego sądowego R. Piotrowskiego oraz konkretnych wypowiedzi, tekstów i twierdzeń oskarżonego należy do Sądu orzekającego w sprawie, nie zaś do przesłuchiwanego w toku postępowania świadka, l nie ma tu znaczenia kim ten świadek jest, jaki zawód wykonuje i w jakiej instytucji jest zatrudniony, a wyrażona na tej podstawie „opinia" nie jest wiążąca dla Sądu. W tym zakresie zeznania Tamary Włodarczyk nie przyczyniły się do rozstrzygnięcia sprawy i zostały pominięte.

Natomiast na rozprawie przed Sądem Tamara Włodarczyk wskazała na konkretne wypowiedź oskarżonego, które utkwiły jej w pamięci. Należy do nich komentarz umieszczony przez oskarżonego pod zdjęciem obnażonego syna, a opublikowany w Internecie, w którym była mowa o tym, że syn oskarżonego może być „waszym mesjaszem" tzn. w kontekście tego komentarza: „waszym żydowskim mesjaszem". Tu T. Włodarczyk wskazała, że jest to stwierdzenie obraźliwe dla religii żydowskiej, gdyż osoby świeckie, czy jakiegokolwiek człowieka nie powinno się uważać za Mesjasza,

13

za Boga. W tym też zakresie zeznania T. Włodarczyk dotyczące pochodzenia przedmiotowego komentarza od oskarżonego nie tylko znajdują potwierdzenie w wyjaśnieniach samego oskarżonego, ale również były przydatne dla ustalenia, iż przedmiotowym porównaniem oskarżony dopuścił się obrazy osób wyznania judajskiego. Zeznając dalej (k-936v.) Tamara Włodarczyk wskazała na kontekst wypowiedzi oskarżonego oskarżających Żydów o liczne nieszczęścia, które spotkały Polskę i Polaków, a także o to, że Żydzi są winni emigracji Polaków. W tym zakresie zeznania świadka znajdują potwierdzenie w opinii biegłego R. Piotrowskiego i zgodne są z ustalonym przez Sąd stanem faktycznym w sprawie.

Zeznania Zbigniewa P. w zasadzie nie przyczyniły się do rozstrzygnięcia sprawy, a Sąd nie kwestionował ich wiarygodności. Świadek ten potwierdził wykonanie przez niego zdjęć syna oskarżonego - Dawida, nagiego i z obnażonymi narządami płciowymi i wskazał w jakich okolicznościach miało to miejsce, komu przekazał zrobione zdjęcia, co stało się z ich negatywami. Zaprzeczył, by zdjęcia te udostępniał osobom trzecim. Składając swoje zeznania Zbigniew P. wskazał na jeszcze jedną istotna okoliczność, a mianowicie zeznał, że oskarżonego zna od końca lat 90 -tych i wiedział, że oskarżony zajmował się publikacjami na forach internetowych i dyskusjami na nich oraz że poruszał w nich kwestie żydowskie. Potwierdził, że wielokrotnie mówił oskarżonemu, żeby nie zajmował się takimi rzeczami, bo wcześniej czy później będzie miał z tego powodu problemy. Świadczy to o tym, że tego rodzaju Internetowa aktywność i działalność oskarżonego była powszechnie znana nawet osobom, które - jak podaje Z. P. - nie utrzymywały z oskarżonym bliskich stosunków. Również T. Włodarczyk w złożonych zeznaniach wskazała, że wielokrotnie oskarżony był uprzedzany przez innych użytkowników Internetowych forum, by zaprzestał antysemickich wypowiedzi. Potwierdza to również analiz tekstów odzyskanych z komputera oskarżonego a składających się na opinię biegłego R. Piotrowskiego. Mimo tego, a może właśnie wbrew temu, oskarżony kontynuował swoją internetową działalność.

Odnośnie wydanych w sprawie opinii przez biegłych sądowych Grzegorza Źubryckiego oraz Ryszarda Piotrowskiego wskazać należy, że są to opinie pełne, szczegółowe, nie wymagają w żadnym kierunku uzupełnienia, a fachowości i rzetelności wydających je biegłych Sąd nie zamierza i nie ma podstaw kwestionować. Również wydane w sprawie opinie przez biegłych psychiatrów oraz biegłego psychologa należy uznać za rzeczowe, nie budzące wątpliwości co do ich zupełności. Odnośnie wydających przedmiotowe opinie biegłych Sąd jak i strony postępowania nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń.

Oskarżony nie kwestionował okoliczności uznanych za bezsporne w sprawie. Potwierdził fakt uczestniczenia w dyskusjach na forach internetowych, zamieszczania tam swoich wypowiedzi, komentarzy i tekstów. Potwierdził również posługiwanie się nickiem „boukun". Nie kwestionował zainstalowania w jego komputerze programów i gier komputerowych wskazanych w opinii biegłego G. Żubryckiego. W tym zakresie wyjaśnienia oskarżonego są wiarygodne.

Jarosław Niedźwiecki twierdził też, że jego wypowiedzi na forach internetowych miał na celu obronę znieważanych osób narodowości polskiej i Polaków przez osoby pochodzenia żydowskiego, zaprzeczył przy tym, by jego wypowiedzi miały obrażać osoby narodowości żydowskiej. Twierdził, że jest pomawiany przez osoby narodowości żydowskiej, co ma na celu wyeliminowanie oskarżonego

14

jako niewygodnego obrońcę spraw polskich. Oskarżony sam tytułuje siebie w licznych pismach składanych w toku postępowania jako „Obrońca Praw Obywatelskich". Powyższe wyjaśnienia oskarżonego są niczym innym jak tylko swoista linią obrony przyjętą przez niego obliczoną na uniknięcie odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwo z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11§2 kk. Nie sposób bowiem uwierzyć w to, że oskarżony - osoba wykształcona, o inteligencji, zwłaszcza słownej, powyżej przeciętnej - nie zna znaczenia pojęć, zwrotów i słów przez siebie używanych, czy też nie jest w stanie odróżnić rzeczowej, merytorycznej dyskusji od prostackich i wulgarnych czy choćby tylko obraźliwych wypowiedzi i tekstów. Zastanawiające przy tym jest i to, że oskarżony nie widzi niczego niewłaściwego w swoich wypowiedziach, niczego obraźliwego dla innych. Przytoczone w stanie faktycznym uzasadnienia teksty i wypowiedzi oskarżonego przeczą powyższym twierdzeniom oskarżonego. Każdy, nawet przeciętnie wrażliwy czytelnik, odczyta je w taki sposób, w jaki oskarżony chciał, by zostały odczytane. Są one niestosowne, obraźliwe, znieważające, nasycone nienawiścią i pogardą dla osób wyznania judajskiego - dla Żydów jako wyznawców judaizmu. Oskarżony nie krył się ze swoimi poglądami. Jawnie, wielokrotnie, dobitnie i publicznie wypowiadał się właśnie w powyższy sposób. Nie sposób jego wypowiedzi potraktować jako „obrony interesów polskich i Polaków". Żadne „prowokacje" - jak nazywa je oskarżony - nie dają nikomu prawa do takich wypowiedzi i traktowania innych ze względu na ich przynależność narodową czy wyznawaną religię. Nie usprawiedliwiają ich również poglądy polityczne oskarżonego, choć te nie były przedmiotem rozpoznania w przedmiotowej sprawie i nie podlegały ocenie Sądu, gdyż dla rozstrzygnięcia sprawy nie mają żadnego znaczenia. Szowinizm oskarżonego jest aż nazbyt widoczny. Zasłanianie się przy tym przez oskarżonego hasłami typu: obrona spraw polskich, czy praw obywatelskich czy dobrego imienia Polski jest nieporozumieniem i nieuprawnionym nadużyciem ze strony oskarżonego.

Dla oceny antysemickich wypowiedzi oskarżonego nie jest konieczne to, by konkretna osoba poczuła się obrażona jego konkretną wypowiedzią, co podnosił oskarżony w swoich wyjaśnieniach. Obiektywna ocena tekstów i wypowiedzi oskarżonego nie pozostawia wątpliwości co antysemickiego ich charakteru.

Znaczące jest i to, że wypowiedzi antysemickie oskarżonego nie miały swego początku w 2006r. Już wcześniej, bo nawet w 2002r., oskarżony na forach internetowych wypowiadał się w ten sposób, co potwierdzają opinia biegłego R. Piotrowskiego oraz zeznania Z. P. Również zamieszkując poza granicami kraju oskarżony kontynuował swoją antysemicką krucjatę, co zakończyło się dla niego prawomocnym wyrokiem skazującym przez tamtejszy Sąd. Mimo tego oraz zwracanych mu uwag na konsekwencje takiej działalności - przez Z. P., innych uczestników forum internetowych -oskarżony nie zaprzestał publicznego znieważania osób wyznania judajskiego i szerzenia nienawiści do nich. W wyjaśnieniach twierdził, że ktoś „sugerował" mu, że nienawidzi Żydów. Niepotrzebne są tutaj żadne sugestie. Ta nienawiść oskarżonego jest aż nazbyt widoczna i faktyczna, a nie tylko wydumana. Jaskrawym jej wyrazem są teksty oskarżonego, a także oburzające jego zachowanie polegające na zamieszczeniu w Internecie zdjęć nagiego syna - wówczas 3-letniego - oraz opatrzeniu ich komentarzem, w celu „udowodnienia" jego i swojego nie żydowskiego pochodzenia oraz całkowity brak poszanowania dla wartości religijnych. Oskarżony sam wystawił sobie najlepsze świadectwo

15

twierdząc, że odzyskane przez biegłego z jego komputera teksty mógł napisać tylko Żyd (co jest nieprawdopodobne) albo skrajny rasista.

Twierdzenia oskarżony o tym, że przedmiotowe postępowanie to swoista nagonka na niego jako krytyka władzy i zaangażowanego obrońcę praw obywatelskich ze strony prokuratury, służb specjalnych dawnej SB i policji będących „żołnierzami służącymi na potrzeby reżimu władzy" należy pozostawić bez komentarza. Zdaniem Sądu powyższe stanowi tylko i wyłącznie próbę przedstawienia oskarżonego w roli ofiary przy pomocy gołosłownych i nadużywanych sloganów.

Oskarżony twierdził, że pod jego nickiem („boukun") występowały inne osoby, które podszywały się pod niego i pisały komentarze. Wyjaśniał, że widział komentarz wysłany z jego nicku, ale niepochodzący od niego. Przy tym oskarżony nie był w stanie wykazać, w jaki sposób inne osoby mogły wejść i wysłać wiadomość z jego nicku. Usiłował uzasadniać to tym, że często jego komputer był atakowany wirusem szpiegowskim, w kwietniu nie miał nad nim całkowicie kontroli, wyświetlały się różne rzeczy, miał wrażenie, że ktoś coś robi z jego komputerem. Biegły sądowy R. Piotrowski odzyskał teksty z komputera oskarżonego, potwierdził fakt użytkowania komputera przez osobę o ps. boukun, która miała założony jeden z katalogów o identycznej nazwie, zawierający narzędzia programowe. Aktywność oskarżonego na forach internetowych w kwietniu 2006r. przeczy jego twierdzeniom o braku kontroli w tym czasie nad komputerem. Twierdzenia o atakach szpiegowskich wirusów oraz podszywaniu się pod niego przez innych internautów wysyłających z jego komputera wiadomości i publikujących teksty na forach internetowych są gołosłowne i nieprawdopodobne. Przypomnieć tutaj należy, że oskarżony ukończył kurs komputerowy i uzyskał stosowny certyfikat, nie jest więc w tej materii laikiem. A tego rodzaju twierdzenia stanowią przyjętą przez niego nieudolną i naiwną linię obrony, mającą na celu uwolnienie go od odpowiedzialności za popełnione przestępstwo.

Odnośnie programów i gier komputerowych oskarżony wskazywał, że programy komputerowe uzyskał nieodpłatnie od znajomych, którzy twierdzili, że są one legalne i mają licencję zbiorową, więc był przekonany, że może je użytkować legalnie. Wskazywał przy tym na skopiowanie pakietu Office z oryginalnej płyty z tym oprogramowaniem. Oskarżony twierdził też, że żadne licencje czy dokumenty potwierdzające legalność tychże oprogramowań nie zostały mu okazane i ich nie posiada. Przekonanie oskarżonego o możliwości użytkowania uzyskanych w takich okolicznościach programów komputerowych jest dosyć naiwne. Powszechnie bowiem wiadomo czym jest tzw. „pirackie" oprogramowanie, płyty itp. i do tego, by stwierdzić na podstawie okoliczności jak powyżej nielegalne pochodzenie tychże programów nie jest wymagana wiedza specjalistyczna z tego zakresu. Tego rodzaju „piractwo" jest plagą naszych czasów.

Twierdzenia oskarżonego o tym, że oprogramowania ściągnął z Internetu oraz było ono dołączone do czasopisma nie mogą zostać uznane za wiarygodne, gdyż w takiej wersji, w jakiej posiadał je zainstalowane na swoim komputerze oskarżony - komercyjnej - nie były one udostępniane przez producentów, dystrybutorów lub inne podmioty z nimi związane w Internecie, jak również dołączane do czasopism, co potwierdzają uznane za wiarygodne zeznania M. Charzyńskiego. Jedyna w sytuacji możliwość ich znalezienia się w Internecie w takiej wersji to wyłącznie na tzw. serwisach pirackich skąd możliwe było ich „ściągnięcie", a taka forma ich rozpowszechniania jest zakazana przez prawo

16

autorskie. Oskarżony nie twierdził, by korzystał w tym celu z serwisów pirackich i stamtąd „ściągał" oprogramowanie.

Odnośnie programów i gier komputerowych: SpongeBob Schwammkopf, ABBYY FineReader 5.0 Sprint Pl, Robbo millennium firmy Avalon oraz Microsoft Picture It! Foto Premuim 9 oskarżony twierdził, że jest w posiadaniu ich oryginalnych płyt, jednakże zarówno w toku postępowania przygotowawczego, jak i sądowego nie przedłożył ich celem zweryfikowania jego twierdzeń, by w końcu stwierdzić, że być może ma je w domu i nie wie czy będzie mógł je przedłożyć Sądowi. Wobec powyższego twierdzenia oskarżonego o „legalności" użytkowanych przez niego, a wskazanych w punkcie II części dyspozytywnej wyroku programów i gier komputerowych jako gołosłowne Sąd uznał za niewiarygodne.

Reasumując powyższe rozważania stwierdzić należy, że oskarżony swoim działaniem w pełni wyczerpał ustawowe znamiona zarzucanych mu czynów.

Sąd dokonał przy tym stosownych zmian opisów czynów zarzucanych oskarżonemu poprzez doprecyzowanie ich zgodnie z wynikami przeprowadzonego postępowania dowodowego w sprawie i ustalonego na jego podstawie stanu faktycznego.

Odnośnie czynu I:

Oskarżony w okresie od marca 2006r. do dnia 10 maja 2006r. w Świdnicy, woj. dolnośląskie, działając w krótkich odstępach czasu w realizacji z góry powziętego zamiaru za pośrednictwem stron internetowych zawierających ogólnodostępne fora dyskusyjne znieważał osoby wyznania judajskiego ze względu na ich przynależność wyznaniową poprzez zamieszczanie antysemickich wypowiedzi oraz nawoływał w powyższy sposób do nienawiści wobec wspomnianej grupy wyznaniowej.

Odnośnie przyjętego przez Sąd czasu działania oskarżonego to dokonana w tym zakresie zmiana ma swoje oparcie w materiale dowodowym zebranym w sprawie, a zawartym w opinii biegłego sądowego R. Piotrowskiego. Sąd brał pod uwagę daty poszczególnych wypowiedzi oskarżonego, ich intensyfikację i aktywność „dyskusyjną" oskarżonego. Faktem jest, że w przedmiotowej opinii biegłego odzyskane zostały również teksty oskarżonego z okresu wcześniejszego tj. sprzed marca 2006r. (np. z dnia 27.01.2002r. - k-51, z dnia 28.11.2004r. - k- 58, 17.01.2005r. - k- 67), jednakże Sąd nie brał ich pod uwagę, gdyż przedmiotowe wypowiedzi oskarżonego dzieli znaczny odstęp czasowy i niemożliwym byłoby wówczas przyjęcie, że oskarżony działał w warunkach czynu ciągłego, a także Sąd miał na uwadze fakt prawomocnego skazania oskarżonego w Niemczech za czyn podobny polegający na umieszczaniu w internecie antysemickich wypowiedzi, czy w końcu i to, że oskarżony właśnie od marca 2006r. przebywał na terenie Polski i Świdnicy na stałe.

Niezbędnym jest tutaj przybliżenie pojęć składających się na opis czynu zarzucanego oskarżonemu, jak również używanych w tekstach i wypowiedziach przez oskarżonego. Osoby wyznania iudajskiego to osoby narodowości żydowskiej. Judaizm (łac. iudaicus - żydowski) zaś to monoteistyczna religia Żydów oparta na nauce Mojżesza, głosząca wiarę w jednego Boga, nagrodę i karę po śmierci, w przyjście Mesjasza i w posłannictwo Izraela jako narodu wybranego. Mesjasz to oczekiwany odkupiciel, zbawiciel, pomazaniec boży (zwł. przepowiadany przez proroków St. Testamentu, Chrystus). Antysemityzm (fr. antisemite) to nienawiść, wrogość w stosunku do Żydów jako do religijnych i narodowościowych grup mniejszościowych, której często towarzyszy socjalna,

17

ekonomiczna lub polityczna dyskryminacja; to także teorie uzasadniające taką postawę. Antysemityzm to również nienawiść, uprzedzenie, wrogość wobec narodu żydowskiego, związana z nietolerancją i rasizmem, a więc poglądami o rzekomo nierównej wartości biologicznej, a zatem intelektualnej i społecznej, ras ludzkich (poglądów połączonych zazwyczaj z wiarą we wrodzoną wyższość jakiejś określonej rasy i w jej prawo do panowania nad innymi) (zob.: „Słownik wyrazów obcych", Anna Popławska i in.; „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych", Władysław Kopaliński).

Głównym przedmiotem ochrony przy czynie z art. 257 kk są prawa i wolności obywatelskie przysługujące osobom przebywającym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zaś ubocznym - cześć oraz nietykalność cielesna człowieka. Czynność sprawcza może polegać na „znieważaniu" względnie na „naruszaniu nietykalności cielesnej". „Znieważanie" to zachowania stanowiące wyraz pogardy dla drugiego człowieka, obrażanie innej osoby niestosowną wypowiedzią naruszanie w ten sposób jej czci i godności. Przy tym dana wypowiedź musi mieć obiektywnie charakter znieważający. Przestępstwo to jest przestępstwem umyślnym i ma charakter bezskutkowy, jest popełnione z chwilą ukończenia samego czynu. Istotny jest również zamiar sprawcy, który musi być ściśle związany z powodem, którym jest przynależność narodowa, etniczna, rasowa, wyznaniowa lub bezwyznaniowość ofiary (zob.: „Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Komentarz do art. 117-277 kk", A. Barczak -Oplustil, G. Bogdan i in., Zakamycze 2006, wyd. II).

W przypadku czynu z art. 256 kk przedmiotem ochrony jest funkcjonowanie państwa w sposób demokratyczny, w ramach takiegoż ustroju, i zapewniający zarazem obywatelom i innym osobom zamieszkującym na jego terytorium ochronę ich praw. Przestępstwo to - podobnie jak czyn z art. 257 kk - ma charakter wieloodmianowy. Czynność sprawcza polega na „propagowaniu" faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub też na „nawoływaniu" do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. W powyższym znaczeniu „nawoływanie do nienawiści" oznaczać będzie wzbudzanie niechęci, złości, braku akceptacji, a nawet uczucia wściekłości z tych powodów do poszczególnych osób lub całych grup społecznych albo też podtrzymywanie i nasilanie tego nastawienia. Dla realizacji znamienia „nawoływania do nienawiści" wystarczy, że sprawca nawołując zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych w przepisie osób. Takie uczucie zamierza wzbudzić. Nawoływanie musi zatem zawierać takie treści, które są w stanie wzbudzać nienawiść, to jest wrogość, silną niechęć do kogoś. Znamiona ustawowe czynu z art. 256 kk wypełniają tego typu wypowiedzi, które wskazywać będą na uprzywilejowanie, wyższość nad innymi jakiegoś narodu, grupy etnicznej, rasy, wyznania (zob.: „Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Komentarz do art. 117-277 kk", A. Barczak - Oplustil, G. Bogdan i in., Zakamycze 2006, wyd. II).

Zarówno czyn z art. 256 kk, jak i z art. 257 kk musi zostać popełniony publicznie, a więc sprawca musi mieć świadomość publicznego działania, lecz wystarczy, gdy ma świadomość, że jego działanie dojdzie lub może dojść do wiadomości nieokreślonej liczby osób, a sprawca chce tego lub możliwość tego przewiduje i na nią się godzi (zob.: „Przestępstwo publicznego znieważania grupy ludności lub osoby z powodu dyskryminacyjnego", Teza nr 5, Ryszard A. Stefański, Prok. i Pr 2006.6.24).

Jarosław Niedźwiecki miał świadomość „publiczności" swojego działania i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wypowiadając się na forach internetowych jego wypowiedzi mogą i dojdą do

18

ekonomiczna lub polityczna dyskryminacja; to także teorie uzasadniające taką postawę. Antysemityzm to również nienawiść, uprzedzenie, wrogość wobec narodu żydowskiego, związana z nietolerancją i rasizmem, a więc poglądami o rzekomo nierównej wartości biologicznej, a zatem intelektualnej i społecznej, ras ludzkich (poglądów połączonych zazwyczaj z wiarą we wrodzoną wyższość jakiejś określonej rasy i w jej prawo do panowania nad innymi) (zob.: „Słownik wyrazów obcych", Anna Popławska i in.; „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych", Władysław Kopaliński).

Głównym przedmiotem ochrony przy czynie z art. 257 kk są prawa i wolności obywatelskie przysługujące osobom przebywającym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zaś ubocznym - cześć oraz nietykalność cielesna człowieka. Czynność sprawcza może polegać na „znieważaniu" względnie na „naruszaniu nietykalności cielesnej". „Znieważanie" to zachowania stanowiące wyraz pogardy dla drugiego człowieka, obrażanie innej osoby niestosowną wypowiedzią naruszanie w ten sposób jej czci i godności. Przy tym dana wypowiedź musi mieć obiektywnie charakter znieważający. Przestępstwo to jest przestępstwem umyślnym i ma charakter bezskutkowy, jest popełnione z chwilą ukończenia samego czynu. Istotny jest również zamiar sprawcy, który musi być ściśle związany z powodem, którym jest przynależność narodowa, etniczna, rasowa, wyznaniowa lub bezwyznaniowość ofiary (zob.: „Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Komentarz do art. 117-277 kk", A. Barczak -Oplustil, G. Bogdan i in., Zakamycze 2006, wyd. II).

W przypadku czynu z art. 256 kk przedmiotem ochrony jest funkcjonowanie państwa w sposób demokratyczny, w ramach takiegoż ustroju, i zapewniający zarazem obywatelom i innym osobom zamieszkującym na jego terytorium ochronę ich praw. Przestępstwo to - podobnie jak czyn z art. 257 kk - ma charakter wieloodmianowy. Czynność sprawcza polega na „propagowaniu" faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub też na „nawoływaniu" do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. W powyższym znaczeniu „nawoływanie do nienawiści" oznaczać będzie wzbudzanie niechęci, złości, braku akceptacji, a nawet uczucia wściekłości z tych powodów do poszczególnych osób lub całych grup społecznych albo też podtrzymywanie i nasilanie tego nastawienia. Dla realizacji znamienia „nawoływania do nienawiści" wystarczy, że sprawca nawołując zmierza do pojawienia się uczucia wrogości wobec określonych w przepisie osób. Takie uczucie zamierza wzbudzić. Nawoływanie musi zatem zawierać takie treści, które są w stanie wzbudzać nienawiść, to jest wrogość, silną niechęć do kogoś. Znamiona ustawowe czynu z art. 256 kk wypełniają tego typu wypowiedzi, które wskazywać będą na uprzywilejowanie, wyższość nad innymi jakiegoś narodu, grupy etnicznej, rasy, wyznania (zob.: „Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Komentarz do art. 117-277 kk", A. Barczak - Oplustil, G. Bogdan i in., Zakamycze 2006, wyd. II).

Zarówno czyn z art. 256 kk, jak i z art. 257 kk musi zostać popełniony publicznie, a więc sprawca musi mieć świadomość publicznego działania, lecz wystarczy, gdy ma świadomość, że jego działanie dojdzie lub może dojść do wiadomości nieokreślonej liczby osób, a sprawca chce tego lub możliwość tego przewiduje i na nią się godzi (zob.: „Przestępstwo publicznego znieważania grupy ludności lub osoby z powodu dyskryminacyjnego", Teza nr 5, Ryszard A. Stefański, Prok. i Pr 2006.6.24).

Jarosław Niedźwiecki miał świadomość „publiczności" swojego działania i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wypowiadając się na forach internetowych jego wypowiedzi mogą i dojdą do

18

Powyższe nie pozostawia wątpliwości co do zasadności przyjętej do tego czynu kumulatywnej kwalifikacji prawnej z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11 §2 kk.

Zasadnym było też przyjęcie działania oskarżonego w ramach czynu ciągłego, a co za tym idzie -przyjęcie do kwalifikacji prawnej także art. 12 kk. Oskarżony działał bowiem w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru i co do takiego działania oskarżonego nie może być żadnych wątpliwości.

Odnośnie czynu II:

Oskarżony w okresie od 07.03.2006r. do 16.03.2006r. w Świdnicy, woj. dolnośląskiego, działając czynem ciągłym i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przyjął nieodpłatnie od innej osoby, a następnie zainstalował na dysku twardym swojego komputera uprzednio zwielokrotnione bez wymaganego uprawnienia programy komputerowe:

- Microsoft Windows XP Professional wersja 2002 o wartości 1.490 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku,

- Microsoft Picture It! Foto Premuim 9 o wartości 182 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku,

- Microsoft Office Professional Edition 2003 o wartości 1.899 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy Microsoft Corporation reprezentowanego przez Agencję HetMan z/s w Gdańsku,

- ABBYY FineReader 5.0 Sprint o wartości 248 zł - czym naruszył prawa autorskie firmy ABBYY Software House reprezentowanego przez Agencję HetMan w ramach Stowarzyszenia Polski Rynek Oprogramowania, powodując szkodę w łącznej wysokości 3.819 złotych na rzecz w/w pokrzywdzonych oraz gry komputerowe:

- Robbo Millennium o wartości 80 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy Avalon reprezentowanej przez Legę - Artis - Service z/s w Warszawie,

- SpongeBob Schwammkopf - film ab! (wersja niemieckojęzyczna) o wartości 80 złotych - czym naruszył prawa autorskie firmy THQ Entertainment GmbH reprezentowanej przez Legę - Artis -Service z/s w Warszawie, powodując szkodę w łącznej wysokości 160 złotych na rzecz w/w pokrzywdzonych, a co do których to programów komputerowych i gier komputerowych na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i mógł przypuszczać, że zostały uzyskane za pomocą czynu zabronionego.

Sąd dokonał zmiany opisu czynu w stosunku do zarzucanego aktem oskarżenia przyjmując właściwy czas działania oskarżonego tj. okres od 07.03.2006r. do 16.03.2006r., co ustalono w oparciu o opinię biegłego sądowego G. Żubryckiego, który wskazał dokładne daty zainstalowania na komputerze oskarżonego poszczególnych programów i gier komputerowych. Sąd ustalił też ten sam okres jako właściwy dla używania przez oskarżonego w/w programów i gier komputerowych, a wątpliwości w tym zakresie, zwłaszcza dotyczące czasu przestępnego działania oskarżonego, zostały rozstrzygnięte na jego korzyść.

Koniecznym było również wyeliminowanie z opisu czynu programu komputerowego o nazwie Avira Antivir PersonalEdition Classic zainstalowanego w dniu 11.03.2006r. producenta Avira Gmbh będącego programem darmowym w licencji freeware" dla użytkowników domowych, który można bezpłatnie pobrać ze strony internetowej jego producenta.

20

Sąd doprecyzował także ustawowe znamiona czynu zarzucanego oskarżonemu oraz wskazał dokładne wysokość szkody wyrządzonej przez oskarżonego.

Artykuł 118 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi odpowiednik przestępstw paserstwa z art. 291 i 292 kk, odpowiednio: art. 118 ust. 1 jest odpowiednikiem art. 291§1 kk (paserka umyślna), zaś art. 118 ust. 3 - art. 292§1 kk (paserka nieumyślna). Dopiero przyjęta kumulatywna kwalifikacja prawna tych przepisów oraz art. 293§1 kk przewidującego odpowiedzialność sprawcy za paserstwo programu komputerowego, w odpowiedniej konfiguracji odzwierciedla całościowe przestępne działanie sprawcy (zob.: Andrzej Adamski „Przestępstwa komputerowe w nowym kodeksie karnym", Nowa kodyfikacja karna. Kodeks karny. Krótkie komentarze, zeszyt 17 Ministerstwa Sprawiedliwości - Departament Kadr i Szkolenia, Warszawa 1998, s. 122 i in.).

Do ustawowych znamion czynu z art. 118 cyt. powyżej ustawy należą: działanie sprawcy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także: nabycie, pomoc w zbyciu albo przyjęcie lub pomoc w ukryciu przedmiotu będącego nośnikiem utworu, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu rozpowszechnianego lub zwielokrotnionego bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom. Nie należy do nich natomiast samo „posiadanie" nielegalnych programów komputerowych jak też przedmiotów będących ich nośnikami. „Utworem" w rozumieniu art. 1 ust. 2 pkt 1 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych są m. in. programy komputerowe. Przez „przyjęcie" należy rozumieć przyjęcie do używania, przechowania, przerobienia lub też przekazania komuś innemu itp. Art. 118 cyt. ustawy dotyczy „nośników" programów komputerowych, a takimi programami są również gry komputerowe, zaś art. 293§1 kk uwzględnia niematerialny charakter programu komputerowego jako takiego.

Oskarżony przyjął nieodpłatnie od innej osoby wskazane powyżej programy komputerowe i gry komputerowe uprzednio zwielokrotnione bez wymaganego uprawnienia, a następnie zainstalował je na dysku twardym swojego komputera. Przy czym nie ma żadnego znaczenia czy przedmiotowej instalacji oskarżony dokonał sam, czy też czynność tą wykonała dla niego inna osoba.

Oskarżony działał niewątpliwie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i taką korzyść osiągną, a odpowiada ona wartości poszczególnych programów komputerowych i gier komputerowych, a te zaś odpowiadają wysokości szkód przez to wyrządzonych poszczególnym pokrzywdzonym. Wartości programów i gier komputerowych wskazanych przez firmy reprezentujące pokrzywdzonych działaniem oskarżonego Sąd nie zamierza kwestionować i nie były one kwestionowane w toku przez strony w toku postępowania.

Oskarżony odnośnie wskazanych powyżej programów i gier komputerowych nie wykazał legalności ich posiadania, a co za tym idzie ich użytkowania w toku prowadzonego przeciwko niemu postępowania. Co do tego, że zostały one zwielokrotnione bez wymaganego uprawnienia w świetle opinii biegłego sądowego G. Żubryckiego również nie może być żadnych wątpliwości.

Zasadnym było też przyjęcie, iż oskarżony na podstawie okoliczności towarzyszących przyjęciu w celu użytkowania przez niego programów i gier komputerowych powinien i mógł przypuszczać, że zostały one uzyskane za pomocą czynu zabronionego. Zostały mu one przekazane przez inną osobę,

21

nieodpłatnie, bez dokumentów (certyfikatów, licencji, itp.), dowodów zakupu lub rejestracji czy oryginalnych opakowań potwierdzających legalność ich pochodzenia.

Przeprowadzone postępowanie natomiast nie dostarczyło podstaw do przyjęci działania oskarżonego w warunkach z art. 291§1 kk i art. 118 ust. 1 Ustawy o prawie autorskim...Wszelkie wątpliwości w tym zakresie Sąd rozstrzygnął na korzyść oskarżonego.

Wskazane przez Sąd firmy pokrzywdzone działaniem oskarżonego są skutecznie reprezentowane przez Agencję HetMan oraz I_ege-Artis-Service, co potwierdzają złożone pełnomocnictwa i upoważnienia. Skutecznie też zostały złożone wnioski o ściganie karne oskarżonego, zaś na marginesie wskazać należy, że są one wymagane w zakresie ścigania czynu z art. 118 ust. 1 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Wobec powyższego właściwym jest przyjęcie do tego czynu kumulatywnej kwalifikacji prawnej z art. 292§1 kk w zw. z art. 293§1 kk i art. 118 ust. 3 w zw. z art. 118 ust. 1 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zw. z art. 11 §2 kk, gdyż dopiero taka kwalifikacja w pełni odzwierciedla to, co oskarżony zrobił.

Zasadnym było też przyjęcie działania oskarżonego w ramach czynu ciągłego, a co za tym idzie -przyjęcie do kwalifikacji prawnej także art. 12 kk, gdyż oskarżony działał w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru i co do takiego działania oskarżonego nie może być żadnych wątpliwości.

Za czyn z art. 256 kk i art. 257 kk w zw. z art. 11 §2 kk w zw. z art. 12 kk Sąd wymierzył oskarżonemu karę roku pozbawienia wolności, a za czyn z art. 292§1 kk w zw. z art. 293§1 kk i art. 118 ust. 3 w zw. z art. 118 ust. 1 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zw. z art. 11 §2 kk w zw. z art. 12 kk - karę 10 miesięcy pozbawienia wolności. Na mocy art. 85 kk i art. 86§1 kk Sąd wymierzył oskarżonemu karę łączną roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Wymierzając karę Sąd baczył, by jej dolegliwość nie przekraczała stopnia zawinienia oskarżonego, była adekwatna do jego osobowości, uwzględnił również stopień społecznej szkodliwości czynu, który w tym przypadku jest znaczny zwłaszcza w odniesieniu do czynu l części dyspozytywnej wyroku z uwagi na natężenie i częstotliwość wypowiedzi i tekstów oskarżonego, a odnośnie czynu II - jego nagminne popełnianie przez sprawców oraz wziął pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze w stosunku do oskarżonego, jak i potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Sąd miał też na uwadze to, że oskarżony w toku postępowania nie wyraził żadnej skruchy nie widząc niczego nagannego czy choćby niestosownego w swoim zachowaniu. Wobec powyższego orzeczone kary jednostkowe, jak również kara łączna, nie mogą być uznane za rażąco czy choćby nadmiernie surowe.

Sąd uznał jednak, że wobec oskarżonego jest możliwe skorzystanie z instytucji warunkowego zawieszenia wykonania orzeczonej kary łącznej pozbawienia wolności, a oskarżony może i powinien z faktu skazania wyciągnąć pozytywne wnioski na przyszłość i zmienić swoje postępowanie tak, by nie wchodzić ponownie w konflikty z prawem. Sprzyjać ma temu 3 - letni okres próby.

Sąd na mocy art. 46§1 kk - biorąc pod uwagę złożony w tym zakresie wniosek osób uprawnionych -zobowiązał oskarżonego do naprawienia wyrządzonej szkody (pkt. V części dyspozytywnej wyroku)

22

biorąc pod uwagę wartość programów komputerowych wskazanych w punkcie II części dyspozytywne wyroku.

Na podstawie art. 72§2 kk zobowiązał oskarżonego do naprawienia w terminie roku od uprawomocnienia się wyroku wyrządzonej szkody na rzecz pokrzywdzonych (pkt. VI części dyspozytywnej wyroku) również i tutaj biorąc pod uwagę wartość tychże gier komputerowych wskazanych w punkcie II części dyspozytywnej wyroku.

Na podstawie art. 121 ust.1 Ustawy z dnia 04.02.1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych orzeczono przepadek dowodu rzeczowego.

Biorąc pod uwagę sytuację materialną oskarżonego Sąd na mocy art. 624§1 kpk zwolnił oskarżonego od ponoszenia kosztów sądowych w sprawie, zaliczając je na rachunek Skarbu Państwa i zwolnił oskarżonego od opłaty w sprawie na podstawie art. 17 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 23.06.1973 r. o opłatach w sprawach karnych (t. jedn.: Dz. U. z 1983 r., Nr 49, póz. 223 z późn. zm.).

wtorek, 27 stycznia 2009

Moje stanowisko w sprawie